Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

środa, 13 czerwiec 2018 19:13

ALPS. Orlikowa pigułka (10 czerwca)

Chwile radości, a po nich ogromne dramaty oraz kolejne niespodzianki – tak jednym zdaniem można opisać niedzielne spotkania w Amatorskiej Lidzie Powiatu Suskiego. Po nich jednak emocji będzie jednak jeszcze więcej.

 

 

I liga:

 

Gamba Furiosa Zembrzyce – Lachy Lachowice 4:3

Niedzielna kolejka rozpoczęła się starciem dwóch dotychczas najsłabszych ekip, choć może lepiej napisać tych, które w tej edycji ALPS po prosu mają najmniej piłkarskiego szczęścia. Wszak liga jest tak wyrównana, że o sukcesie lub porażce niekiedy decyduje właśnie uśmiech Fortuny lub jego brak. Tak, czy siak. W niedzielę oba zespoły doskonale zdawały sobie sprawę ze swojego położenia i wiedziały, że z tarapatów może je wybawić tylko wygrana. Pierwsi cieszyli się zembrzyczanie bo piłkę do siatki posłał Wojciech Świerkosz. Tyle tylko, że potem rywale zrewanżowali im się z nawiązką Wyrównał Andrzej Kąkol, na prowadzenie wyprowadził Lachy Mirosław Kachel, a podwyższył je Paweł Pluta. I gdy wydawało się, że Gamba nie zdoła się już podnieść, ta zdołała jednak zebrać się w sobie i po heroicznej końcówce wydarła Lachom komplet punktów, sprawiając, że te znalazły się w podbramkowej sytuacji. Losy spotkania odwróciły bramki Lucjana Palcara, Piotra Czaickiego i tego, który otworzył wynik, czyli Wojciecha Świerkosza. - Brak słów na skomentowanie meczu z Gambą w naszym wykonaniu. Gdy prowadzisz na 7 minut przed końcem 3:1, a przegrywasz 3:4, tracąc ostatnią bramkę na kilkanaście sekund przed końcem meczu, to coś jest nie tak. Chyba przyjdzie nam jesienią walczyć na drugim froncie, bo z taką formą w pierwszej lidze raczej nie mamy czego szukać – nie owija w bawełnę Rafał Ząbek z Lachów.

 

AKS Las - RKS Huwdu Bieńkówka 2:0

Beniaminek, który wydawało się, że będzie walczył nawet o mistrzostwo ligi, z czasem wyraźnie spuścił z tonu i nawet miejsca na podium nie może być jeszcze pewny, a nawet… utrzymania. Inna sprawa, że AKS Las w wielu wcześniejszych spotkaniach spisywał się solidnie, ale czegoś mu brakowało. Tym razem wszystko poszło po myśli piłkarzy z powiatu żywieckiego. A tym, który dwukrotnie wykończył akcje był Michał Ponikiewski.

 

Sportowe Świry Juszczyn – Monter Kurów 1:5

O tym jak wyrównana jest tegoroczna liga najlepiej świadczy fakt, że jeszcze niedawno Sportowe Świry przewodziły stawce, a teraz znalazły się tuż nad strefą spadkową i nie jest powiedziane, że niżej nie spadną. A to dlatego, że zespół trapią wynikające z kontuzji poważne kłopoty kadrowe. Za ich sprawą spotkanie z Monterem trwało tylko dwa kwadranse. Potem kontuzja jednego z juszczynian sprawiła, że Sportowe Świry zostały zdekompletowane i zawnioskowały o przerwanie zawodów. A szkoda, bo póki miały siły to dramatu nie było. – Nie byłem na meczu, ale rozmawiałem z kolegami. Długo gra się nam nie kleiła. Strzeliliśmy bramkę, ale Świry wyrównały. Dopiero trzecia bramka pozwoliła nam się rozkręcić i zaczęło się nam dobrze grać. Szkoda, że mecz trwał tylko pół godziny – powiedział Tadeusz Copija, kapitan Montera. W jego drużynie dwie pierwsze bramki zdobył Mariusz Spyrka, dwie kolejne Paweł Gach, a wynik ustalił Sławomir Krupka. Dla juszczynian na 1:1 trafił Bartłomiej Kuś.

 

ZrobioneZdrewna.pl Juszczyn - Zawojski.pl Sucha Beskidzka 5:2     

O zupełnie inne cele niż Sportowe Świry walczy druga z juszczyńskich drużyn. ZrobioneZdrewna.pl jest obok Montera drugą drużyną, która unika wpadek. Niedzielną wygraną zrobiła kolejny krok ku wywalczeniu wicemistrzostwa ligi. Przed juszczynianami starcia z Lachami i Los Asfaltos, a do szczęścia potrzebują dwóch, a przy korzystnych wynikach punktu. Muszą tylko być skoncentrowani bo w niedzielę było z tym różnie. Po bramce Łukasza Sarny stracili dwie, które zdobyli Tomasz Smyrak i Marcin Pająk. Zachowali jednak zimną krew i udowodnili swoją wyższość. A zadbali o to Sarna (2), Jakub Włodarczyk i Łukasz Kaczmarczyk.    

 

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Playboys Budzów 1:4

- Bardzo słaby mecz. Biliśmy głową w mur. 32 stopnie nie pomogły. Bramkarz ich bronił jak natchniony, a jak nie to słupki, poprzeczki ich ratowały lub któryś z obrońców wybijał piłkę zmierzającą do bramki. Playboys strzelili do szatni i zaraz po zmianie stron. Trzeba było się odkryć, a sił na bieganie nie było. Zabrakło Pawła Cieślewicza i Grześka Sitarza, którzy ostatnio solidnie wzmocnili naszą kadrę. Parafrazując pewną znaną przyśpiewkę. Los Asfaltos nic się nie stało, nic się nie stało, Los Asfaltos nic się nie stało – komentuje Krystian Krzeszowiak, kapitan Los Asfaltos. W jego zespole ze zdobytej bramki mógł się cieszyć Daniel Cichy. Choć nie za bardzo miał z czego, gdyż wcześniej hat-tricka skompletował Gibas. Wynik spotkania ustalił Damian Osiecki. Wiele wskazuje na to, że ta sensacyjna wygrana pozwoli budzowianom zachować ligowy byt, choć przed nimi jeszcze potyczki z Gambą Furiosą (ma dwa punkty mniej) i liderem z Kurowa.

 

II liga:

 

W tej kolejce mogło być już po zabawie, ale ostatecznie jeszcze nic nie zostało przesądzone. Mało tego niewiele zabrakło, a emocje na finiszu byłoby ogromne. Jednak po kolei..

 

Bad Boys Stryszawa – Granda Kojszówka 2:7

Długo, a nawet bardzo długo nabierali werwy piłkarze z Kojszówki. Gdy już jednak złapali formę to idą jak burza i pną się w ligowej stawce. Mogą tylko żałować, że nabrali wiatru w żagle tak późno. W niedzielę pomylili się tylko dwa razy i za każdy skarcił ich Krzysztof Sikora. Sami jednak mieli aż trzech zawodników, którzy popisali się podwójnymi trafieniami -  Jakuba Stanka, Jarosława Folwarskiego i Mariusza Szewczyka, a niewiele gorszy bo tylko o… jedną bramkę był Artur Stolarczyk. – Szkoda, że finisz zaczęliśmy tak późno, ale nie tracimy wiary, że w kolejnych meczach zagramy równie dobrze i powalczymy o miejsce w pierwszej czwórce. Niedzielne siedem bramek to najniższy wymiar kary. Spokojnie mogliśmy nastrzelać dwadzieścia bramek. Jednak zdrowie jest najważniejsze. Nie podkręcaliśmy tempa, pilnując własnych nóg, bo rywale ostro na nie polowali – skomentował zawody Jakub Stanek z Grandy.  

 

Błękitna Gwiazda Białka - Black Shadows Zawoja 5:10

- Bardzo dobrze się to dla nas zaczęło. Prowadziliśmy 3:0. Potem przez długi czas bramka za bramkę i kolejne zwycięstwo. W ataku bardzo fajnie to wyglądało. Ale pięć bramek straconych to trochę dużo, zważywszy na to, że przeciwników była goła szóstka. Nas co prawda było siedmiu. Na pewno zgranie z meczu na mecz lepsze. Dziękuje wszystkim za walkę. I na pewno jeszcze powalczymy – mówi Łukasz Dudziak, kapitan Black Shadows, który zdobywając aż sześć bramek został niekwestionowanym bohaterem swojej drużyny i całego spotkania. Przy jego wyczynie hat-trick Pawła Janika nieco blednie, ale to cenna zdobycz, a jednego gola dorzucił jeszcze Konrad Pieróg. W białczańskich szeregach ofensywne zapędy mieli Mariusz Czarny (2), Tomasz Malik (2) i Kamil Kozina.

 

Mucharz Team – Rafkop Grzechynia 3:5

- Cel był prosty. Wygrać i zrobić tym samym kolejny krok ku I lidze. Łatwo powiedzieć. Mucharz Team pokazał nam, że nikt punktów za darmo nie rozdaje. To już solidna, ułożona drużyna. Długo przegrywaliśmy i musieliśmy się mocno napocić, by odrobić straty, a następnie zdobyć bramki na wagę trzech punktów. Do szczęścia brakuje nam jeszcze jednego – mówi Tomasz Wala, obrońca Rafkopu, który w niedzielnym meczu raz wpisał się na listę strzelców. W jego drużynie po dwie bramki zdobyli Krzysztof Kozina i Marcin Skrzypek. Dla pokonanych trafiali Robert Wolski, Bartek Gajda i Kamil Kozina. - Mecz zaliczyłbym do tych ciężkich. Gra była bardzo wyrównana. Troszkę zabrakło nam skuteczności i to przeważyło o wyniku, ale muszę pochwalić chłopaków bo walczyli do końca  - brawo – komentuje Dominik Gajda, kapitan Mucharz Team.

 

The Reds Budzów - Erdol Budzów 1:6

- Co tu dużo mówić? Raz się wygrywa, a raz się wygrywa. Derby wygrane. Budzów jest nasz! Dziękujemy chłopakom za dobry mecz i powodzenia w kolejnych. The End – cieszyli się po meczu fani Erdolu. Ich ulubieńcy szybko otrząsnęli się po zeszłotygodniowej porażce, ale i motywację mieli dużą. Wszak jak zauważyli kibice, derby rzecz święta. A dla Erdolu bramki w nich zdobyli Stanisław Łopata (2), Paweł Sapoń, Józef Pawlica i Mateusz Mirocha, a jedną The Reds sprezentowali. Dla „Czerwonych” honorowego gola zaliczył Bartek Maślanka.

 

Beton 2 Sucha Beskidzka - Gang Albanii 4-4

Suszanie zanotowali drugi remis z rzędu, ale dla nich jest on raczej stratą dwóch punktów, niż zyskiem jednego. Zapewne bardziej cieszą się z niego w Makowie, bo Gang Albanii to wciąż nieopierzona drużyna, która dopiero zbiera doświadczenie. Przykład Mucharz Team pokazuje, że nie od razu Kraków zbudowano, ale systematyczną pracą można podnosić swój poziom i z wolna stawać się nie tymi, których biją, lecz tymi, którzy dają lekcję futbolu innym. A co do statystyk niedzielnej potyczki to dwa razy w protokole pojawił się Jakub Lupa (Beton2), a po bramce zdobyli w tej drużynie jeszcze Michał Czaicki  i Mateusz Bubiak. Makowianie równo podzielili się zdobyczą - Dominik Chorąży, Filip Krzeszowiak, Łukasz Maciaszek, Ernest Kiernicki. - Rywale stosowali wysoki pressing co utrudniało nam wznowienie gry od bramki. Dlatego szukaliśmy długich podań, ale brakowało u nas zawodników którzy operowali by piłką w środku. Pomimo to udało się nam przechytrzyć obronę rywali 4 razy, ale oni odpłacili nam się tym samym. Mecz był zacięty do końca i uważam wynik za sprawiedliwy – komentuje Mateusz Fronczak, kapitan Betonu2.

 

FC Fikoł Skawica - Relax Białka 3:7

Skazywani na pożarcie skawiczanie walczyli niczym lwy. Co prawda zdobyli tylko trzy bramki (Krystian Kuś, Artur Dyrcz, Maciej Snachowski), ale jeszcze na początku drugiej połowy przegrywali tylko 1:2 i wynik cały czas pozostawał kwestią otwartą. - Kurczę. Nie mam nic do powiedzenia. Wyrównana pierwsza połowa zakończyła się remisem, choć z lekką naszą przewagą. Dwa razy naszych rywali od utraty bramki ratował słupek. W drugiej połowie koncentracja już nie była na tak wysokim poziomie. Wkradł się chaos i posypały się bramki. W ostatnich pięciu minutach straciliśmy chyba ze 3 bramki – mówi Mateusz Matyja, kapitan FC Fikoł. Dla rywali jego ekipy bramki zdobyli Tomasz Kaczmarczyk (2), Mariusz Bielarz (2), Mateusz Pacyga, Michał Marek, a jedną skawiczanie strzelili sobie sami.

wyniki - i liga

24-06-2018 13:00
Los Asfaltos 4 : 1 ZrobioneZdrewna.pl
24-06-2018 12:00
RKS Huwdu 2 : 3 Gamba Furiosa
24-06-2018 11:00
Playboys 3 : 15 Monter
24-06-2018 10:00
AKS 7 : 5 Lachy
24-06-2018 09:00
Zawojski.pl 7 : 2 Sportowe świry

Tabela - I Liga

Team
Played Points
1 Monter 9 25
2 ZrobioneZdrewna.pl 9 18
3 AKS 9 15
4 Los Asfaltos 9 14
5 Gamba Furiosa 9 13
6 Zawojski.pl 9 13
7 RKS Huwdu 9 11
8 Playboys 9 9
9 Sportowe świry 9 7
10 Lachy 9 5

zapowiedŹ - i liga

wyniki -ii liga

24-06-2018 14:00
RAFkOP 2 : 2 Relax
24-06-2018 13:00
Gang Albanii 0 : 5 Bad Boys
24-06-2018 12:00
Beton 2 0 : 5 Erdol
24-06-2018 11:00
Black Shadows 4 : 4 Mucharz Team
24-06-2018 10:00
Błekitna Gwiazda 5 : 0 Granda
24-06-2018 09:00
The Reds 2 : 10 FC Fikoł

Tabela - Ii Liga

Team
Played Points
1 Relax 11 29
2 RAFkOP 11 29
3 Erdol 11 25
4 FC Fikoł 11 16
5 Beton 2 11 16
6 Mucharz Team 11 14
7 Black Shadows 11 13
8 Granda 11 12
9 Bad Boys 11 10
10 Błekitna Gwiazda 11 10
11 Gang Albanii 11 7
12 The Reds 11 2

zapowiedŹ - ii liga

Gazetki Promocyjne

 

HomeSportALPSALPS. Orlikowa pigułka (10 czerwca)