Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

wtorek, 03 lipiec 2018 12:04

Jak nie dopuścić do egzekucji komorniczej?

Szybkie chwilówki to szansa dla wielu osób, by wydźwignąć się z trudnej sytuacji materialnej. Problem tylko w tym, że niektórzy nie poprzestają na jednej pożyczce, a to w konsekwencji może spowodować ogromne komplikacje, łącznie z utratą całego dobytku.

Nie dopuścić do najgorszego

To prawda, brzmi to groźnie, ale niestety taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy, o czym można przekonać się tutaj. Poruszane zostało tu zagadnienie zadłużenia, które może nawet wiązać się z takimi konsekwencjami, jak eksmisja z mieszkania. Dowiemy się więc, kiedy może się to zdarzyć, gdy komornik zyskuje możliwość takiego działanie oraz jakie prawa przysługują dłużnikowi. To bardzo cenna wiedza, która - miejmy nadzieję - nie będzie musiała być wykorzystywana w przyszłości.

Mimo to, żeby się trochę otrzeźwić i zrozumieć, że pożyczanie nie jest zabawą, warto poznać ten tekst. Zresztą, eksmisja z mieszkania wydaje się najgorszym, czym może spotkać osobę, która ma problem z oddaniem długu. To już ostateczność, dlatego warto wcześniej działać, by nie doprowadzić do takiego kryzysu. O czym więc pamiętać?

Czy przedłużenie spłaty ma sens?

Pamiętajmy, że droga od niespłaconej raty do komorniczej egzekucji jest naprawdę długa, więc w czasie jej trwania możemy naprawić sytuację. Po pierwsze, spłatę raty można przedłużyć, nie raz, nie dwa, czasem nawet wielokrotnie. Oczywiście, taka usługa dodatkowo kosztuje, a ile to już zależy od firmy. Niemniej, jeśli to sensowne i wiemy, że ta opcja przyniesie korzyści, to bez wątpienia warto to wykorzystać. No chyba, że płatność za przedłużenie jest wysoka, nieopłacalna, więc w tym wypadku lepiej pomyśleć, czy nie lepiej wyjdzie, jak postaramy się spłacić ratę.

Kosztowne monity mogą nas zmobilizować

To nie jest tak, że firma, która pożyczyła nam pieniądze, w jakiś sposób o nas zapomni. Na taki rozwój wypadków nie mamy co liczyć, bo przecież chce ona odzyskać, co do niej zależy i zrobi wszystko, aby dopiąć celu. Już wysyłane powiadomienia, tzw. monity mogą nam uświadomić, że nie ma tu miejsca na żarty.

Najpierw są wysyłane w formie mniej inwazyjnej, na przykład za pośrednictwem maili lub SMS-ów, ale później (gdy dalej nie oddaliśmy pieniędzy) możemy już oczekiwać bardziej oficjalnych komunikatów (telefon, list polecony). Co najgorsze, wszystkie one zwiększają zadłużenie, bo każdy SMS, mail czy telefon kosztuje - od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych. Nie doprowadźmy więc do takiego stanu, a więc postarajmy się jak najszybciej spłacić zobowiązanie.

A dalej już windykacja i coraz gorzej…

Jeśli ponaglenia nie przyniosły rezultatu, firma może skierować dług do windykacji. Może to robić we własnym zakresie lub zlecić zewnętrznej firmie. Oczywiście, windykacja to kolejne koszty, które zwiększają całość zadłużenia. Jak już niestety doszliśmy do tego momentu, to mamy tu jeszcze ostatnią szansę, by rozłożyć dług na raty. Warto z tego korzystać, bo chociaż zadłużenie już jest większe, to jednak możliwe do spłacenia.

A później sprawa trafia do sądu, który sprawdza, czy roszczenia wierzyciela są zasadne. W 99,99% przypadków tak jest, więc w dalszej kolejności dzieje się to, o czym wspominaliśmy na początku artykułu - następuje egzekucja majątku, która może się skończyć eksmisją z mieszkania. Pod żadnym pozorem nie dopuszczajmy do takiej sytuacji. Walczmy, starajmy się zyskać niezbędne do spłaty środki, bo od tego, jak sobie z tym poradzimy, zależy nasze przyszłe życie.

Home