Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

środa, 13 czerwiec 2018 16:13

Przyszłość należy do nich – wywiad z zespołem „My Own Abyss”

Młodzi, zdolni, przebojowi. Na koncertach porywają tłumy, a to dopiero początek muzycznej kariery zespołu „My Own Abyss”. Chłopaki nie mają marzeń, tylko cele, które konsekwentnie realizują. W tym roku ukaże się ich debiutancka płyta „Abyss EP”, którą promuje singiel „Break These Chains”. Tylko nam zdradzają jak udało im się tyle osiągnąć i jacy są naprawdę!

 

 

Joanna Kosman: Jak opiszecie swój zespół osobom, które nigdy o was nie słyszały?

 

Paweł  „Pablo” Miszczak: Gramy muzykę, która może wpłynąć na każdego słuchacza i wywołać w nim konkretne emocje. W naszych utworach łączymy mocne, agresywne wokale, z chwytliwymi melodiami. Chcemy przekazać jak najwięcej, zapewniając przy tym masę energii. Możemy tu zacytować słowa jednego zespołu, zarazem naszej inspiracji: „Angry music for happy people”.


Zacznijmy od początku - jak udało wam się stworzyć zespół?

Paweł  „Pablo” Miszczak: To był sierpień 2016 roku. Wrzuciłem do sieci skomponowany utwór Fallen Mind. Wszystko nagrałem sam, z pomocą brata - Rudego. Wokal i perkusja były, brakowało nam jeszcze osób chętnych do grania na pozostałych instrumentach.
Dlatego zamieściłem ogłoszenie, że poszukuję dwóch gitarzystów i basisty do zespołu metalcore'owego.  
Mikołaj „Mops” Mędrala: Odezwałem się do Pawła, że byłbym chętny na gitarę prowadzącą i załatwię mu resztę składu.
Paweł  „Pablo” Miszczak:Urzekł mnie swoim cover’em piosenki Sarcastrophe, zespołu Slipknot. Bezbłędnie odegrał niebanalne partie gitarowe z niesamowitą lekkością. Akurat tak się złożyło, że Mopson, Marek i Miko grali podobną muzykę w swoim poprzednim zespole, więc uzupełnili potrzebne role w składzie My Own Abyss.  
Mikołaj „Miko” Marszałek: Znałem się już wcześniej z Mopsem i Markiem. Byliśmy brakującym elementem zespołu. Z Markiem usłyszeliśmy Fallen Mind i wiedzieliśmy że chcemy tam grać.
Paweł  „Pablo” Miszczak: Po kilku dniach wszyscy umówiliśmy się na piwo w jednym z krakowskich pubów i ustaliliśmy najważniejsze kwestie, priorytety i cele dla naszego zespołu. Można więc powiedzieć, że w tym momencie zaczęła się historia zespołu My Own Abyss.

Pochodzicie z różnych miejscowości, nie stanowi to problemu przy współpracy?

Paweł  „Pablo” Miszczak: Mopson, Marek i Miko pochodzą z tych samych okolic. Mopson jest ze Stryszawy, a chłopaki z Białki. Ja i Rudy jesteśmy z Pustkowa. Obecnie większość członków naszego zespołu studiuje w Krakowie i to właśnie w tym mieście gramy, ćwiczymy, spotykamy się.

Skąd wziął się pomysł na nazwę?

Paweł  „Pablo” Miszczak: Pomysłodawcą  jest Rudy. Nazwa My Own Abyss jest symboliczna, określa wiele czynników w naszym zespole, chociażby tematykę liryczną w naszych utworach, gdzie ta własna otchłań to to, co w nas siedzi. Nie ma nazwy, która lepiej by nas opisywała. Ukazuje to, co czujemy i co chcemy przekazać dalej.
Piotr „Rudy” Miszczak: Każdy zmaga się z jakimiś wstydliwymi problemami. Swoją muzyką staramy się trafiać do ludzi, którzy nie chcą ujawniać swoich problemów, trzymając je głęboko w sobie, w tzw. „swojej własnej otchłani”.
Mikołaj „Mops” Mędrala: Inną interpretacją tejże otchłani jest gatunek muzyczny,
w którym się nie ograniczamy, to tam właśnie wrzucamy wszystkie nasze pomysły.

Dlaczego wybraliście akurat taki styl muzyczny, w Polsce wciąż dość kontrowersyjny?

Paweł  „Pablo” Miszczak: Po prostu kochamy metalcore, dorastaliśmy razem z tą muzyką, byliśmy świadkami jej rozwoju, gdyż jest to stosunkowo młody gatunek. Ten styl pozwala łączyć inne gatunki i nie ogranicza. Cała nasza piątka od dawna śledzi na bieżąco scenę metalcore, która także i w Polsce cały czas się rozwija. W naszych tekstach często można znaleźć motywy samotności, zagubienia, ale też motywacji do wyjścia z opresji czy beznadziei – według nas jest to najlepsza forma przekazu. 
Marek Zajda: Ten styl muzyczny uwielbiamy wszyscy i najlepiej się w nim odnajdujemy. Zawsze chcieliśmy się wyrażać za pomocą agresywnych riffów i energicznego wokalu.

Muzyka to pasja czy sposób na życie?

 
Mikołaj „Miko” Marszałek:
Oba. Jedno nie wyklucza drugiego , a jeśli występują razem to znaczy, że zaszedłeś daleko.


Co was inspiruje?

Paweł  „Pablo” Miszczak: Jeśli chodzi o teksty to głównie sytuacje życiowe, natura człowieka, własne przemyślenia, krótko mówiąc - nasza własna otchłań. Natomiast muzycznie oczywiście inspirujemy się innymi kapelami z gatunku core, lecz nie ograniczamy się do jednego nurtu. Inspirują nas również inne rodzaje, co można wyłapać w naszych utworach.

 

A czy jest coś, co nie mogłoby stać się dla was inspiracją?

 

Mikołaj „Mops” Mędrala: No nie wiem... meble, pszenica, kilogram łopatki wieprzowej za 9,99 zł. To raczej nie wpływa na rozwój muzyczny [śmiech]. A tak nieco poważniej mówiąc, to na pewno nie inspirujemy się religią i polityką, co robi dość sporo zespołów.  

 

Wydanie płyty wiąże się z dużymi kosztami finansowymi, ale i poświęceniem czasu. Jak udaje wam się godzić życie osobiste z nagrywaniem?

 

Paweł  „Pablo” Miszczak: Łatwo nie jest… Często trzeba zrezygnować z nauki lub wolnego czasu, aby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Jednak nic tak nie daje siły właśnie jak determinacja. Dobrym przykładem jest nagranie naszego singla „Break These Chains”.
Podczas nagrywania przez 2 dni siedzieliśmy do późna w nocy, aby zadbać o każdy, najdrobniejszy szczegół, a na kolejny dzień trzeba było normalnie wstać do pracy lub na zajęcia. Byliśmy zmęczeni i niewyspani ale jednocześnie zadowoleni, że udało nam się tego dokonać i wydanie singla wynagrodziło cały ten trud. Jesteśmy zorganizowanym zespołem, wszystko mamy dopięte na ostatni guzik, wcześniej umawiamy się na próby, sesje nagraniowe, ćwiczenia. Staramy się znaleźć czas na wszystko, a gdy nie jesteśmy obok siebie - ćwiczymy w domu i dyskutujemy na czacie. W kwestii finansów, oczywiście nie są one małe. W najbliższym czasie chcemy wydać EP, co wiąże się z dużymi wydatkami i nakładem pracy.  Dzięki dobrej organizacji i systematyczności udaje się nam wszystko godzić.

Nie brakuje wam kobiecego pierwiastka w zespole?

 

Paweł  „Pablo” Miszczak: Kobiecy pierwiastek wspiera nas poza zespołem, więc go nie brakuje. Natomiast w samym zespole zdecydowanie nie. Mamy złe doświadczenia z dziewczynami z naszych poprzednich grup. Dobrze jest tak, jak jest J

 

Dziewczyn nie ma, ale pięciu chłopaków też może nieźle namieszać. Często się kłócicie?

 

Paweł  „Pablo” Miszczak: Bardzo często! O wszystko, o każdą pierdółkę. Jednak najczęściej, gdy chcemy coś ustalić, ale to produktywne spory i wyciągamy wnioski ze wszystkiego. W końcu wiadomo, że każdemu zależy, by było jak najlepiej. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, w ten sposób budowane są wzajemne relacje i tak tworzymy naszą nić zespołowego porozumienia.

 

Czy wokaliści często mają problemy z gardłem?

 

Paweł  „Pablo” Miszczak: Tylko jeśli koncert się uda J, a tak na poważnie , to trzeba dbać o kondycję głosu, bo to najważniejszy instrument i podchodzimy do tego profesjonalnie, przy każdej technice wokalnej.  Profesjonalne „darcie” nie niszczy gardła, a my staramy się sumiennie podchodzić do tematu, wykonując odpowiednie ćwiczenia tak, żeby nie zdzierać gardła.

 

Tworzycie wszystko sami "od a do z"?

 

Paweł  „Pablo” Miszczak: Dokładnie. Kompozycjami głównie zajmuje się Paweł, Mopson oraz Rudy.
Jednak każdy członek zespołu jest zaangażowany w finalne wersje utworów. Współpracujemy pomiędzy sobą, razem wspólnie ustalamy czy np. ten riff się nada, czy ta linia wokalna będzie bardziej pasowała czy inna itp.

 

Jakie jest wasze największe muzyczne marzenie?


Paweł  „Pablo” Miszczak
: Nie mamy marzeń, mamy cele, które krok po kroku, ciężką pracą staramy się realizować. Oczywiście bardzo byśmy chcieli grać dla ludzi i widzieć, że im się podoba, bo to najbardziej nas cieszy. Uważam, że dla muzyka nie ma nic lepszego i motywującego, niż bycie docenionym przez fanów oraz fakt, że własna twórczość  wywołuje wśród ludzi pozytywne emocje.

Mikołaj „Mops” Mędrala: Przekroczyć granice - w każdym tego słowa znaczeniu.

 

Jakie macie plany na przyszłość?

Paweł  „Pablo” Miszczak: Jesteśmy w trakcie nagrywania naszej EP zatytułowanej "Abyss EP", planowana premiera to lato/jesień 2018. Niedługo zagramy kolejne koncerty m.in. w Krakowie i Tarnowie. Oprócz tego koncerty, koncerty, koncerty!

Utwory zespołu „My Own Abyss” można znaleźć w serwisach iTunes, Spotify oraz YouTube.

Home Top of Page