Nie tylko z rywalkami, a może przede wszystkim z ekstremalnymi warunkami atmosferycznymi musiała zmierzyć się Paula Gorycka w niedzielnym wyścigu o mistrzostwo Europy w kolarstwie górskim XCO. Efekt? Dziewiąte miejsce. – To była walka na przeżycie. Jestem szczęśliwa, to mój życiowy wynik – powiedziała Paula Gorycka.
Na starcie niedzielnych zawodów pojawiło się czterdzieści zawodniczek. Do mety (m.in. bez dubli) dojechało ich dwadzieścia. W tym gronie znalazła się Paula Gorycka, która linię mety minęła jako dziewiąta zawodniczka.
Na 250 metrów przed zakończeniem wyścigu, Gorycka minęła Dunkę Heby Sofię Pedersen i tym samym awansowała na dziewiątą lokatę.
- Na mecie zapanowała olbrzymia radość. Ten wynik jest efektem wielu czynników: całej zimowo-wiosennej pracy na treningach, przygotowania sprzętu przez mojego trenera, czyli odpowiednie "dopieszczenie" roweru plus dobór opon, ubioru, siły mentalnej, odżywiania, taktyki, czyli rozłożenia sił na dystansie czy linii przejazdu. Warunki, w jakich przyszło mi wystartować sprawiły, że wszystkie wymienione czynniki miały jeszcze większe znaczenie - mówi Gorycka.Reklama
W czwartek Gorycka wystartowała w short-trucku. Przebita opona spowodowała, że reprezentantka Polski musiała przedwcześnie wycofać się z rywalizacji. Osiągnięty do tego momentu czas zawodniczki mógł napawać optymizmem przed niedzielnymi zmaganiami w XCO. To się zresztą potwierdziło.
- Niedzielną rywalizację mogę zaliczyć do jednych z najtrudniejszych w karierze, chociaż niedawno, bo w marcu w Capriasce w Szwajcarii "spotkałam" podobną masakrę. Trasa w Cheile Gradistei sama w sobie była bardzo w porządku. Z powodu warunków atmosferycznych, zrobiła się bardziej techniczna i to właśnie opady, błoto, mgła były największym wyzwaniem. Warunki bardziej przypominały zmagania, które można spotkać w marcu czy w październiku. Mimo wszystko w maju można spodziewać się czegoś innego. Z jednej strony nienawidzę takich warunków, ale też i zaczynam je kochać. Wszystko się zmieniło w momencie, gdy zaczęłam jeździć w szwajcarskiej ekipie i jestem pod opieką mojego obecnego trenera. Jestem odpowiednio przygotowana do takich warunków na trasie i dobrze się nich odnajduję. Pamiątki po niedzielnych zawodach? Mały siniak i lekkie stłuczenie, czyli ślady walki są, lecz będą one krótkotrwałe - przyznaje Gorycka.Reklama
Od momentu uzyskania nominacja na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu, zawody we Francji (28.07) są celem numer jeden dla Goryckiej.
- Zajęcie dziewiątego miejsca w mistrzostwach Europy było zakończeniem mojego pierwszego szczytu formy w tym roku. Teraz zaczynamy z trenerem Andreasem Kurmannem pracę nad drugim szczytem, który oczywiście jest zaplanowany na Paryż - podsumowała Paula Gorycka.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze