Lokalny świat sportu poniósł dziś dużą stratę. Zmarł 70-letni zembrzyczanin Kazimierz Grochot, trener utalentowanej kulomiociarki i dyskobolki Julii Przybyś, a prywatnie jej dziadek.
Kazimierz Grochot sam niegdyś był czynnym zawodnikiem. W krakowskiej Olszy uprawiał podnoszenie ciężarów i lekkoatletykę. Z czasem został trenerem swojego syna Krzysztofa, tyle tylko, że nie szkolił go w żadnej z uprawianych przez siebie dyscyplin. Doprowadził go do ósmego miejsca w kraju w rzucie dyskiem i pchnięciu kulą. Gdy syn zakończył karierę dużo uwagi zaczął poświęcać wnuczce Julii Przybyś. Początkowo dużo się bawił i wykonywał ćwiczenia gimnastyczne. 3,5 roku temu dostrzegł, że drzemie w niej potencjał i dał jej do rąk… kulę. Efekty zaczęły przychodzić z dnia na dzień.
Z myślą o wnuczce Kazimierz Grot nie tylko zrobił w ogrodzie rzutnię. W deszczowe, a tym bardziej zimowe dni zembrzyczanka pod okiem dziadka trenowała w… stodole. Wykonał w niej nie tylko koło do rzutów, ale również zamontował na ścianach siatki i dywany, chroniące deski przed uszkodzeniem przez wyrzucany z ogromną siłą dysk.
Obecnie Julia jest jedną z najlepszych kulomiociarek i dyskobolistek młodego pokolenia w Polsce. Wiele zawdzięcza swojej ciężkiej pracy i talentowi, ale bez dwóch zdań bez Kazimierza Grochota osiąganie kolejnych sukcesów zembrzyczance nie byłoby dane. Towarzyszył jej na zawodach, a także na galach Sportowca Roku Powiatu Suskiego organizowanych przez nasz portal.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze