W wyższych partiach Beskidów zima wciąż trzyma się mocno, co udowodnił miniony weekend. Na Babiej Górze spadł świeży śnieg, a trudne warunki atmosferyczne i terenowe przypomniały turystom, że wiosna w górach to jeszcze nie czas na lekkie podejście. Ratownicy Grupy Beskidzkiej GOPR z dyżurki na Markowych Szczawinach mieli pełne ręce roboty – w ciągu dwóch dni trzykrotnie ruszali na pomoc poszkodowanym.
Pierwsza akcja rozpoczęła się w sobotę o 7:30, jeszcze przed oficjalnym startem dziennego dyżuru. Turystka na Przełęczy Lodowej doznała urazu nogi – podejrzewano złamanie. Na ratunek wyruszyło trzech dyżurnych ratowników oraz pięciu z Zawoi, którzy mieli tego dnia szkolić się z ewakuacji. Zimowe warunki i uraz uniemożliwiły poszkodowanej samodzielne zejście. Początkowo planowano użyć śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego „Ratownik 6”, ale gęsta mgła i wiatr w rejonie szczytu Babiej Góry wykluczyły lądowanie. Ratownicy ewakuowali kobietę w noszach KONG, korzystając z lin, najpierw na Markowe Szczawiny, a potem karetką górską do Zawoi Markowej. Tam przekazano ją Zespołowi Ratownictwa Medycznego.
Tego samego dnia, o 14:30, do dyżurki zgłosiła się kolejna turystka z urazem kończyny dolnej. Nie mogła kontynuować zejścia, więc po zaopatrzeniu została przetransportowana do Zawoi Markowej na dalsze badania. W niedzielę o 14:00 historia się powtórzyła – następna turystka z podobnym urazem wymagała pomocy i transportu w dół.
Weekendowe wydarzenia pokazują, że w Beskidach wciąż panują zimowe realia. Śnieg, oblodzone szlaki i silny wiatr wymagają od turystów solidnego przygotowania – odpowiedniego obuwia, raków, kijków i ciepłej odzieży. Ratownicy GOPR przypominają: przed wyjściem w góry sprawdź prognozę pogody i dostosuj plany do warunków. Babia Góra, choć piękna, pozostaje wymagająca nawet w kwietniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze