Reklama


Zawoja. Chcą przesłuchać dyrektora

23/07/2019 17:55

Brakuje specjalistów chętnych do pracy w funkcjonującym w Makowie Podhalańskim oddziale obserwacyjno-zakaźnym suskiego szpitala, przez co lada dzień ma on zostać zamknięty. Pacjenci będą zdani na leczenie daleko od domu - w Krakowie lub Myślenicach. Wiadomość o tym bardzo wzburzyła radnych gminy Zawoja.

Samorządowcy liczyli na to, że uda im się „przesłuchać” dyrektora Zespołu Opieki Zdrowotnej w Suchej Beskidzkiej Marka Habera i z pierwszej ręki dowiedzieć się, czy dla oddziału nie ma już rzeczywiście żadnego ratunku. Ale szef szpitala nie mógł osobiście zjawić się na sesji Rady Gminy Zawoja. Zamiast tego przysłał pismo, w którym wyjaśnił sytuację.

„Od ponad dwóch lat podejmujemy intensywne starania, aby pozyskać kadrę lekarską – specjalistów z dziedzin chorób zakaźnych – chętną podjąć zatrudnienie w oddziale obserwacyjno-zakaźnym w Makowie Podhalańskim. (…) Jak dotąd, okazały się one bezskuteczne. Na ostatni konkurs, ogłoszony w dniu 26.06.2019 roku, nie wpłynęła żadna oferta. Nadal jednak kontynuujemy poszukiwania lekarzy chętnych podjąć współpracę. Likwidacja oddziału będzie ostatecznością. Jednocześnie informujemy, iż utrzymana zostanie działalność poradni chorób zakaźnych, która - pomimo analogicznych trudności - na ten moment działać będzie zgodnie z dotychczasowym harmonogramem” – napisał.

Reklama

Radny Jerzy Pająk ze Skawicy uznał jednak, że problem jest zbyt poważny, by dyrektor ZOZ ograniczył się wyłącznie do pisemnej odpowiedzi. Jak stwierdził, szefa suskiej lecznicy należy koniecznie zaprosić na kolejną sesję, bo chodzi już nie tylko o ocalenie oddziału szpitalnego, ale i poradni chorób zakaźnych. Samorządowiec słyszał bowiem, że i ona jest zagrożona, choć Marek Haber tego nie potwierdza.

– Jak mówią niektórzy lekarze rodzinni w powiecie, ma zostać zlikwidowana za pół roku. Chcemy od pana dyrektora usłyszeć o rozmowach, które prowadził i wypłatach, jakie proponował specjalistom. Wiemy przecież, że za trzy, cztery tysiące złotych żaden nie będzie pracował, jeżeli w Suchej w szpitalu zarabiają po dziesięć czy dwanaście tysięcy. Apeluję, żeby dalej drążyć ten temat. Bo jeżeli u siebie, w Makowie czekamy w kolejce od sześciu miesięcy do roku, to w Myślenicach czy Krakowie będziemy czekać dwa razy dłużej – mówił.

Reklama

Wójt Marcin Pająk wywołał do odpowiedzi radną powiatową Alinę Kuś.

– Rzeczywiście już od dwóch lat mówiło się o tym, że oddział obserwacyjno-zakaźny jest zagrożony z tego względu, że brakuje specjalistów. Największe problemy zaczęły się, odkąd odeszła od nas świętej pamięci pani doktor Kołodziejczyk, która długie lata była szefową tego oddziału i niejako trzymała go przy życiu. Na pewno będziemy robić wszystko, aby go utrzymać, a dyrektor Haber jest ostatnią osobą, która chciałaby go likwidować. Ale specjalistów naprawdę nie ma. W ogóle w służbie zdrowia za niedługo będzie dramat. Brakuje lekarzy, pielęgniarek i położnych – stwierdziła Alina Kuś.

Reklama

Edyta Łepkowska

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama