Luty i marzec to w naszych lasach czas wielkiego sprawdzianu. Kiedy znika śnieg, natura wystawia nam rachunek. Zanim trawa wszystko zakryje, las staje się brutalnie przejrzysty. Drzewa są jeszcze nagie, a z błota „wychodzą” nasze grzechy. Te, których nie zdołał rozpuścić żaden deszcz.
To nie tylko puste butelki po piwie czy puszki, które ktoś rzucił w zaspę, bo myślał, że nikt nie widzi. Przedwiośnie wyciąga na wierzch rzeczy, które nigdy nie powinny się tu znaleźć: stare opony, gruz po remoncie, części samochodowe, a nawet... łóżeczko turystyczne
Traktujemy las jako miejsce odpoczynku, a jednocześnie pozwalamy, by stał się wysypiskiem. To, co ląduje w krzakach, nie znika magicznie. Zostaje tam na dziesiątki, a czasem setki lat
Las nie ma rąk, by posprzątać to, co mu przynieśliśmy. Ma tylko nas...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze