Kilka miesięcy temu zamknięty został oddział obserwacyjno-zakaźny suskiego szpitala, który znajdował się w Makowie Podhalańskim. Przyczyna była prozaiczna – mimo prowadzonych do ostatniej chwili poszukiwań, nie udało się znaleźć lekarzy, którzy chcieliby tam pracować. Ale wydaje się, że lecznica w Suchej Beskidzkiej ma trudności z pozyskaniem również specjalistów w innych dziedzinach medycyny.
Na stronie internetowej Zespołu Opieki Zdrowotnej w Suchej Beskidzkiej od dłuższego czasu widnieje ogłoszenie zachęcające do podjęcia pracy w tej placówce. Oferta jest skierowana do pielęgniarek, opiekunów medycznych oraz lekarzy specjalistów z zakresu chorób wewnętrznych i zakaźnych, anestezjologii i intensywnej terapii, ginekologii i położnictwa, neonatologii, nefrologii, gastroenterologii, ortopedii i traumatologii narządu ruchu, neurologii, kardiologii, onkologii klinicznej/chemioterapii nowotworów, psychiatrii, pediatrii, medycyny pracy, medycyny paliatywnej oraz ratunkowej… Budzi to spory niepokój pacjentów, którzy martwią się, czy przy takich brakach kadrowych szpital i poradnie specjalistyczne mogą działać bez zakłóceń.
Monika Wróblewska-Polak, rzeczniczka prasowa suskiego Zespołu Opieki Zdrowotnej zapewnia jednak, że nie ma żadnego powodu do obaw. – Mimo iż szpital poszukuje personelu medycznego, to obecny stan kadrowy w żaden sposób nie zagraża organizacji pracy i nie ograniczenia dostępności do świadczeń. Na dzień dzisiejszy we wszystkich oddziałach szpitalnych oraz w poradniach specjalistycznych, gdzie są poszukiwani lekarze, obsada jest zgodna z normami określonymi w rozporządzeniu Ministra Zdrowia o świadczeniach gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego – podkreśla rzeczniczka. Jak dodaje, ustawiczna rekrutacja wynika z przyjętej przez dyrekcję ZOZ polityki, która uwzględnia dbałość o stabilizację i fluktuację kadr.
Inaczej widzą to pacjenci, którzy miesiącami czekają na konsultację u specjalisty. – Gdy ostatnio w rejestracji dowiedziałam się, że najbliższy wolny termin wizyty u neurologa to wrzesień przyszłego roku, postanowiłam iść do lekarza z tej dziedziny prywatnie. Ja wiem, że wszędzie są kolejki do specjalistów, ale przecież nie aż takie. W Krakowie do neurologa można się zapisać na grudzień tego roku lub styczeń przyszłego, co jeszcze jest do przyjęcia. A wiem, że u nas problem jest nie tylko z lekarzami tej specjalności. Mojej szwagierce parę dni temu zaproponowano termin do kardiologa na październik przyszłego roku! – denerwuje się nasza czytelniczka z Suchej Beskidzkiej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze