Jest źle i, co gorsza, wcale nie musi być lepiej. Takie wnioski można wyciągnąć po wczorajszej sesji Rady Powiatu Suskiego, na której dużo czasu poświęcono sytuacji epidemiologicznej w naszym powiecie, a związanej z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2.
- Gdy w sierpniu mówiłem o sytuacji epidemiologicznej nie przypuszczałem, że jesienią sytuacja tak bardzo się skomplikuje. Najgorsze dni przypadły na początek października, co wynika chyba z ogólnej sytuacji epidemiologicznej w kraju – mówił Marek Haber, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Suchej Beskidzkiej, który jako pierwszy zabrał głos. Przypomniał, że to właśnie w Małopolsce, a tym samym także w powiecie suskim zaczęła najszybciej rosnąć ilość chorujących na COVID-19. Wojewoda nakazał wówczas szpitalom powiatowym utworzyć do 12 października określoną liczbę łóżek dla pacjentów covidowych. Nieustannie rosnąca ilość chorych oraz oczekiwania wojewody sprawiły, że suski szpital już 9 października dysponował 14 łóżkami covidowymi, do jakich wytypowania został zobowiązanych, a trzy dni później miał ich już 31. Od 23 października dysponuje natomiast 72 łóżkami, z których 8 przeznczonych jest dla pacjentów wymagających intensywnej terapii, siedem dla osób, u których występuje podejrzenie zakażenia i czekają na wynik a pozostałe dla chorujących).
CHORUJĄ PACJENCI I PERSONEL
W przyrodzie nic nie ginie, a jedynie zmienia właściciela i tak też było w przypadku łóżek covidowych, które musiały zostać zabrane z innych oddziałów. Na początek zamknięto Oddział Reumatologiczny i dzięki temu pozyskano pierwsze 14 łóżek. Kolejne 30 to wynik przekształcenia Oddziału Kardiologicznego w Oddział Covidowy. Na koniec w Oddział Covidowy przekształcono Oddział Ortopedyczny (32 łóżka). – Hospitalizowani na Oddziale Reumatologicznym zostali przeniesieni na Oddział Pediatryczny, który musiał ograniczyć działalność. Część pacjentów z Oddziału Kardiologicznego została przeniesiona na Oddział Wewnętrzny, który działa z mniejszymi lub większymi perturbacjami. Ortopedyczny został częścią odcinka chirurgicznego – opisuje zmiany Marek Haber.
Zamknięcie części oddziałów oraz reorganizacja pracy innych wpłynęła na funkcjonowanie szpitala, który ograniczył przyjmowanie pacjentów do tych, których życie i zdrowie było i jest zagrożone, czyli tych, wymagających natychmiastowego leczenia lub operowania. Jeszcze większym problemem są braki kadrowe. Obecnie 99 osób (30 lekarzy, 56 pielęgniarek i położnych oraz kilkunastu innych pracowników) przechodzi COVID-19. Zakład Opiekuńczo-Lecznicy w Makowie działa bez zakłóceń, ale w Oddziale Medycyny Paliatywnej pojawiło się ognisko koronawirusa. W efekcie część pacjentów przeniesiono do Suchej, a pozostałych leczono w Makowie.
ZAMYKANIE I OTWIERANIE ODDZIAŁÓW
Marek Haber szczegółowo opisał jak wygląda i wyglądała w ostatnich tygodniach praca poszczególnych oddziałów. Chirurgiczny był czasowo zamknięty, podobnie jak Neurologiczny, który wznowił pracę wczoraj (29.10) po tygodniowym zamknięciu bo wracają już chorujący ostatnio lekarze i pielęgniarki. Z powodu wykrycia koronawirusa u pacjentów nie działał do wczoraj (29.10) Oddział Wewnętrzny. Choroba personelu i brak możliwości zapewnienia ciągłości pracy sprawił, że czasowo wstrzymano przyjęcia także na Oddział Pediatryczny. Normalnie funkcjonują do dziś oddziały Ginekologiczny i Położniczy (są na nim dwie pacjentki z koronawiruem, które z uwagi na specyfikę oddziału nie mogą być przeniesione, więc zostały odizolowane), Urologiczny, Chemioterapii (choć część lekarzy przebywa na zwolnieniu). Ponadto na stanowisku Dializ uruchomiono jedno stanowisko dla osób zakażonych. Dializy tych pacjentów odbywają się w nocy, by nie kontaktowali się ze zdrowymi osobami.
- Próbujemy zachować ciągłość działania i zapewnić przyjęcie każdemu pacjentowi, którego zdrowie i życie jest zagrożone. Obciążenie fizyczne i psychiczne jest dużo większe niż do tej pory – mówi Marek Haber. Dodaje, że Poradnia Specjalistyczna działa, ale ograniczono ilość bezpośrednich wizyt. Jedynie zawieszono pracę Poradni Endokrynologicznej, gdyż wszyscy lekarze przebywają na zwolnieniach, a Nefrologiczna funkcjonuje zdalnie.
POWIAT W CZOŁÓWCE ZAKAŻEŃ
Mało optymistyczne dane przekazała Janina Gołuszka, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Suchej Beskidzkiej. Do wczoraj w powiecie suskim koronawirusem SARS-CoV-2 zakaziło się 1576 osób, z których 951 zostało ozdrowieńcami, a 15 zmarło (14 miało choroby współistniejące). Problem w tym, że obecnie zapadalność na 10 tys. mieszkańców wynosi 187,1 i jest najwyższa w Małopolsce! Ilość aktywnych przypadków na a10 tys. mieszkańców to 72,4, co jest trzecim wynikiem w województwie. – W maju i czerwcu przodowaliśmy. Potem nastąpiło wyciszenie, ale od września znowu zaczął się pęd w górę. Powrót do szkół na pewno miał znaczenie, bo to duże skupiska ludzi – mówi Janina Gołuszka.
Z wyliczeń Sanepidu wynika, że 942 osoby to zakażeni w rozporoszone przypadki, co oznacza, że wirusem można zainfekować się wszędzie. 270 chorych to osoby z tzw. kontaktu, dalej są takie pozycje jak zakłady pracy – 114, pacjenci szpitala i przychodni – 70, DPS – 71, ZOL – 53, szkoły – 35 i tylko 19 osób to uczestnicy tak głośno krytykowanych i ostatecznie zakazanych wesel. – Wydaliśmy 85 opinii o zawieszeniu zajęć w szkołach. To wynik zakażeń wśród personelu. Problemem uczniowie, którzy często przechodzą bezobjawowo, a zarażają – mówi szefowa PSSE w Suchej. Podkreśla, że często były kłopoty z ustaleniem wszystkich osób z kontaktu. To między innymi efekt tego, że 60 proc. załogi PSSE zachorowała na COVID-19, a obecnie wciąż jedna piąta jest nieobecna i pracuje raptem 12 osób. – Od początku tego tygodnia nie wypisujemy decyzji, lecz informujemy o nich telefonicznie i wpisujemy je jedynie do systemu. ZUS ma do nich dostęp i przekazuje informacje płatnikom składek, czyli zakładom pracy. Pracodawcy niepotrzebnie naciskają pracowników i żądają oświadczenia. My nie wydajemy decyzji, co wynika z rozporządzenia – informuje Janina Gołuszka.
DYNAMICZNA SYTUACJA W DOMACH POMOCY SPOŁECZNEJ
Opierając się na danych z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie starosta suski podał, że w DPS-ie w Makowie Podhalańskim jest 75 miejsc, z których obecnie zajęte są 73. Do dziś na COVID-19 zachorowało 37 mieszkańców (1 osoba zmarła), z których 23 wyzdrowiało, a 14 nadal się leczy (1 osoba w szpitalu). COVID-19 dopadł też 23 pracowników, z których wyzdrowiało 18, a pięć nadal walczy z wirusem. W DPS-ie w Jordanowie zachorowały trzy z 46 mieszkanek (dwie wciąż są w szpitalu) oraz dwie pracownice. Wczoraj wymazy pobrano od 24 pracowników i 36 mieszkanek. Do 7 listopada na kwarantannie są 4 zakonnice i 9 pracowników świeckich (mieszkają w pokojach gościnnych i opiekują się pensjonariuszami). W DPS w Łętowni do dziś zachorowało trzech pracowników. 5 listopada do Łętowni przyjedzie karetka wymazowa i pobierze wymazy od wszystkich pensjonariuszy i pracowników.
Podsumowując sytuację w DPS-ach Józef Bałos podkreślił, że ta jest cały czas monitorowana. Placówki mają zapewnione środki ochrony osobistej z rezerw materiałowych z Wojewódzkiego Magazynu Obrony Cywilnej oraz w ramach grantów z Małopolskiego Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie. W Jordanowie udostępniono mieszkanie dla małżeństwa lekarzy, którzy pracowali w DPS w Makowie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze