Kilkanaście osób utknęło pomiędzy piętrami w windzie w suskim szpitalu. Z relacji jednej z nich wynika, że nikt im nie pomógł. Przedstawiciele szpitala mówią jednak o „niezamierzonym wypadku losowym”.
Dramatyczną relację z niedzielnego pobytu w suskim szpitalu przekazał nam jeden z Czytelników:
"W godzinach popołudniowych około 14:00, 11 osób (m.in. personel, pacjent z oddziału, osoby odwiedzające chorych z dziećmi) zostało uwięzionych w windzie między piętrami na terenie suskiego szpitala” – czytamy w relacji.
- Po zasygnalizowaniu uwięzionych alarmem z windy oraz kilkukrotnie telefonicznie ochronie szpitala, przez około 30 minut nie uzyskali pomocy oraz żadnej informacji o czynionych krokach – denerwuje się Czytelnik portalu sucha24.pl - Po prostu totalna "olewka". Atmosfera w windzie stawała się coraz gorsza, przez duchotę oraz brak powietrza ludzie zaczynali się gorzej czuć.
Jak relacjonuje Czytelnik, uwięzionym udało się wydostać z windy na własną rękę dzięki próbie otworzenia drzwi ręcznie.
Jak dowiedzieliśmy się w administracji szpitala, do awarii windy rzeczywiście doszło.
- Skontrolowany został obszar, w którym rzeczywiście w dniu 9 lutego 2020 roku doszło do usterki technicznej – poinformowała nas Monika Wróblewska-Polak, rzecznik prasowy ZOZ Sucha Beskidzka. - Pracownicy, którzy w tym dniu pełnili dyżur techniczny, poproszeni zostali do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Po przeanalizowaniu połączeń telefonicznych oraz zapisów pracowników w raporcie dziennym, stwierdzono, iż całe zajście trwało nie więcej niż 15 minut. Sytuacja miała charakter niezamierzonego wypadku losowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze