Osoby, które dziś wybrały się na Babią Górę na wschód słońca i nieco się zasiedziały na szczycie Diablaka mogły poczuć się jakby były na planie filmu z Dalekiego Wschodu. Na dachu Beskidów, w blasku wschodzącego słońca, trening odbywali seidokaratecy z Dojo Sucha Beskidzka.
- Co roku, 2 sierpnia zawsze w Nowym Jorku odbywa się trening na plaży. Seidokarateka z Nowego Jorku go organizuje. Ponieważ w tym roku jest pandemia , więc nasz lider i szef poprosił nas, byśmy 2 sierpnia poprowadzili i uczestniczyli z nim we wspólnym treningu – mówi Piotr Michulec, szef Beskidzkiego Klubu Karate Seido Dojo Sucha Beskidzka. rzecz jasna seidokaratecy nie mieli spotkać się osobiście, lecz połączyć się duchowo, przeprowadzając trening w swoich macierzystych klubach. Suszanie uznali, że spotkanie się na hali to nic nadzwyczajnego. – Postanowiliśmy, że odbędziemy trening na Babiej Górze – opowiada Piotr Michulec.
Przymusu nie było, ale i tak pokaźna grupa suskich seidokarateków wraz z przyjaciółmi z Krakowa zebrała się w środku nocy na Krowiarkach i dziarskim krokiem ruszyła na Babią Górę. - Po godzinie 5:00 mogliśmy ze szczytu podziwiać piękny wschód słońca. Ludzi było bardzo dużo. Poczekaliśmy aż zajdą w dół. Sami też zeszliśmy kawałek, gdyż na szczycie nie było warunków do odbycia treningu – wspomina wyprawę.
Michulec nie ukrywa, że trening o wschodzie słońca u szczytu królowej Beskidów był czymś wyjątkowym. – Trafiliśmy na wspaniałą pogodę. Widoki były przednie – opowiada suszanin, który z jednej strony musiał skupić się na wykonywanych ćwiczeniach, a z drugiej radował oczy roztaczającą się przed nim panoramą.
Z jednej strony grzbietu widział Zawoję, a gdy odwrócił się spoglądał na Słowację i odbijające się w tafli jeziora promienie budzącego się słońca. - Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuje za udział i poświęcony czas. Dziękuje za Wasz dzisiejszy trud i wysiłek. Podziękowania dla dzieci, które z wielką wytrwałością i bez żadnych narzekań pokonywały kolejne odcinki drogi na szczyt. Najmłodsze dziecko w naszej grupie miało 9 lat. Dziękuję także tym, którzy nie mogli być z nami a wspierali nas z całych swoich sił – podsumowuje poranny trening Piotr Michulec.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze