Reklama


To nie był film! Trenowali o świcie na szczycie Babiej Góry

02/08/2020 21:10

Osoby, które dziś wybrały się na Babią Górę na wschód słońca i nieco się zasiedziały na szczycie Diablaka mogły poczuć się jakby były na planie filmu z Dalekiego Wschodu. Na dachu Beskidów, w blasku wschodzącego słońca, trening odbywali seidokaratecy z Dojo Sucha Beskidzka.

- Co roku, 2 sierpnia zawsze w Nowym Jorku odbywa się trening na plaży. Seidokarateka z Nowego Jorku go organizuje. Ponieważ w tym roku jest pandemia , więc nasz lider i szef poprosił nas, byśmy 2 sierpnia poprowadzili i uczestniczyli z nim we wspólnym treningu – mówi Piotr Michulec, szef Beskidzkiego Klubu Karate Seido Dojo Sucha Beskidzka. rzecz jasna seidokaratecy nie mieli spotkać się osobiście, lecz połączyć się duchowo, przeprowadzając trening w swoich macierzystych klubach. Suszanie uznali, że spotkanie się na hali to nic nadzwyczajnego. – Postanowiliśmy, że odbędziemy trening na Babiej Górze – opowiada Piotr Michulec.   

 Przymusu nie było, ale i tak pokaźna grupa suskich seidokarateków wraz z przyjaciółmi z Krakowa zebrała się w środku nocy na Krowiarkach i dziarskim krokiem ruszyła na Babią Górę. - Po godzinie 5:00 mogliśmy ze szczytu podziwiać piękny wschód słońca. Ludzi było bardzo dużo. Poczekaliśmy aż zajdą w dół. Sami też zeszliśmy kawałek, gdyż  na szczycie nie było warunków do odbycia treningu – wspomina wyprawę.

Reklama

Michulec nie ukrywa, że trening o wschodzie słońca u szczytu królowej Beskidów był czymś wyjątkowym. – Trafiliśmy na wspaniałą pogodę. Widoki były przednie – opowiada suszanin, który z jednej strony musiał skupić się na wykonywanych ćwiczeniach, a z drugiej radował oczy roztaczającą się przed nim panoramą.

Z jednej strony grzbietu widział Zawoję, a gdy odwrócił się spoglądał na Słowację i odbijające się w tafli jeziora promienie budzącego się słońca. - Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuje za udział i poświęcony czas. Dziękuje za Wasz dzisiejszy trud i wysiłek. Podziękowania dla dzieci, które z wielką wytrwałością i bez żadnych narzekań pokonywały kolejne odcinki drogi na szczyt. Najmłodsze dziecko w naszej grupie miało 9 lat. Dziękuję także tym, którzy nie mogli być z nami a wspierali nas z całych swoich sił – podsumowuje poranny trening Piotr Michulec.  

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama