Był dla innych wzorem. Zawsze pogodny, uśmiechnięty i zdecydowanie za młody na śmierć. Byli uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 w Suchej Beskidzkiej oraz inne osoby, które znały Fryderyka Sławutę ze smutkiem przyjęły wiadomość o jego śmieci.
- Nie był suszaninem. Pochodził z Zielonej Góry, ale szybko wrósł w nasze środowisko – mówi były nauczyciel, a obecnie animator na orliku Kazimierz Masiuk o zmarłym Fryderyku Sławucie. Podkreśla, że zawsze był lojalny w stosunku do innych nauczycieli. – Mogę powiedzieć o nim same dobre rzeczy. Zawsze starał się działać. A został dyrektorem w bardzo trudnych czasach, gdy jak to się mówi, niczego nie było – wspomina zmarłego 74-latka Kazimierz Masiuk.
Fryderyk Sławuta został dyrektorem suskiej „Trójki” (obecnie szkoła jest filią Szkoły Podstawowej nr 2) w roku szkolnym 1971/72. W tym samym roku rozpoczęła się dobudowa nowego skrzydła budynku, która zakończyła się już w 1973 roku. Uruchomiono wówczas kotłownię centralnego ogrzewania i rozpoczęto… remont starego budynku szkoły. Fryderyk Sławuta kierował szkołą przez 26 lat, by w roku szkolnym 1996/97 przejść na zasłużoną emeryturę. „Był najlepszym dyrektorem na Blądzonce, serdeczne współczucie” – napisała mediach społecznościowych jedna z naszych czytelniczek, Danuta Targosz. „Zawsze był pogodny, uśmiechnięty i życzliwy” – podkreśliła Agnieszka Dyduch.
Nieodżałowany Fryderyk Sławuta był nie tylko znakomitym dyrektorem, ale także drużynowym. – Co roku jeździł z nami na obozy do Unieścia. Harcerstwo nie było jego głównym zajęciem, bo miał dużo innych obowiązków – mówi Kazimierz Masiuk.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze