Ratownicy Beskidzkiej Grupy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego prowadzą jedną z najtrudniejszych, a na pewno najbardziej dramatycznych akcji tej zimy. W paśmie szczytowym znaleźli mężczyznę w stanie hipotermii.
Na mężczyznę przypadkowo natknął się jeden z patroli GOPR, który dokonywał rutynowej kontroli szlaku. Natychmiast rozpoczęła się akcja ratunkowa, mająca na celu przetransportowanie mężczyzny (jego tożsamość pozostaje nieznana) w miejsce, gdzie będzie mógł zostać przekazany zespołowi ratownictwa medycznego.
Aktualizacja:
Jak już ustalili ratownicy GOPR, 32-letni mężczyzna (jutro będzie obchodził urodziny) około 10.00 wybiegł na Babią Górę z przełęczy Krowiarki, będąc ubrany jedynie w krótkie spodenki i rękawiczki. Patrol znalazł go około 14.00. Wówczas turysta już jedynie majaczył i był w stanie hipotermii (3 stopień). Jak relacjonują ratownicy, gdyby nie został przez nich znaleziony, to prawdopodobnie nie udałoby się uratować mu życia. Co prawda na szczyt wchodziła potem grupa turystów, która nawet gdyby zauważyła 32-latka, to zanim wezwałaby pomoc i ta dotarłaby do wyziębionego mężczyzny, ten mógłby już zamarznąć.
Ratownicy GOPR ogrzali 32-latka i z przełęczy Brona technikami linowym przetransportowali do skutera i dalej do Markowych Szczawin. Z nich przewieźli go samochodem do Zawoi Markowej. Gdy przekazywali go załodze karetki, temperatura jego ciała wynosiła już 36 stopni Celsjusza.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze