Od momentu ogłoszenia, że z powodu odmrażania sportu powstanie możliwość uczęszczania na basen, klub UKS Jasień Sucha Beskidzka zaczął coraz bardziej intensywniej myśleć nad powrotem do regularnych treningów. I udało się. W poniedziałek, środę i piątek zawodnicy z grupy sportowej suskiego klubu jeżdżą na basen do Żywca, a we wtorki i czwartki skupiają się na zajęciach ogólnorozwojowych na świeżym powietrzu. - Koronawirus nas nie zatopił. Dostosowujemy się do nowych okoliczności. Młodzież entuzjastycznie podchodzi do treningów, chociaż na basenie w Żywcu meldujemy się już o 7 rano - mówi Piotr Staszak.
14 zawodników z grupy sportowej UKS Jasień Sucha Beskidzka od poniedziałku 8 czerwca wróciło do treningów. Trzy dni na basenie w Żywcu, dwa na boisku w Suchej Beskidzkiej - tak kształtuje się "rzeczywistość koronawirusowa" suskiego klubu. - Bardzo szybko doszliśmy do porozumienia z basenem w Żywcu, gdzie przez półtorej godziny od 7 do 8:30 mamy tory pływackie zarezerwowane tylko dla siebie. To, że jesteśmy w Żywcu nie byłoby możliwe bez rodziców naszych pływaków, bo do Żywca dojeżdżamy samochodami prywatnymi. Cały czas dzwonią rodzice innych naszych pływaków i niewykluczone, że w lipcu, kiedy zostanie otwarty basen w Wadowicach, właśnie tam będziemy wtedy dojeżdżać i będziemy mogli utworzyć jeszcze inne grupy z chętnymi pływakami - mówi Piotr Staszak.
Nie zanosi się na to, żeby w tym roku został otwarty w Suchej Beskidzkiej. O sprawie pisaliśmy dwukrotnie w artykułach Basen do likwidacji? Starostwo twierdzi, że to tylko przerwa w działalności i Co dalej z suskim basenem? . - Jesteśmy po rozmowach ze starostą Bałosem i burmistrzem Lichosytem. Wiemy na czym stoimy i jak wygląda sytuacja. Liczymy, że w styczniu wrócimy na nasz basen. Będąc w Żywcu zaczynamy tym bardziej go doceniać nie tylko ze względu na kilometrowe odległości i jego wielkość, ale i inne rzeczy - dodaje Staszak.
W sierpniu klub UKS Jasień planuje tygodniowy obóz w resorcie Malutkie. - Wstępnie zarezerwowaliśmy już termin. Byliśmy tam w poprzednich latach i wróciliśmy zachwyceni. Mamy nadzieję, że nie inaczej będzie w tym roku i oczywiście, że w ogóle będziemy mogli się tam udać - przyznaje.
- Forma zawodników stopniowo wraca, tzw. czucie wody również. Nasza grupa mocno się przez lata zintegrowała, kiedy pojawiliśmy się na pierwszych wspólnych zajęciach wszyscy bardzo się ucieszyli, były "zaszklone" oczy. Nikt jednak sobie w ramiona nie wpadał, wiemy wszyscy, jakie są obostrzenia i musimy sobie z nimi radzić i ich przestrzegać. Jeżeli chodzi o zajęcia w wodzie, to w Żywcu są cztery tory i w każdym jest 4 maksymalnie zawodników, którzy pływają z obu stron - wyjaśnia Staszak.
- Zawody? Na razie nie ma żadnych planów. W grudniu mogą pojawić się zawody mistrzowskie dla seniorów, a czy potem będą i dla juniorów. Tego nie wiemy - mówi Piotr Staszak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze