Po dwukrotnym zdobyciu złotego medalu mistrzostw Polski w Białce Tatrzańskiej, Paula Gorycka liczyła na dobry występ w ojczyźnie także podczas Igrzysk Europejskich.
Najpierw Paula Gorycka (Strüby Sting) zdobyła mistrzostwo Polski w short-tracku (XCC), a następnie okazała się najlepsza w tym najważniejszym ze startów podczas krajowego czempionatu, czyli w wyścigu XCO elity.
Po tych zawodach, które odbyły się na początku czerwca w Białce Tatrzańskiej, pochodząca z Suchej Beskidzkiej kolarka wystartowała w dwóch rundach Pucharu Świata. W szwajcarskim Lenzerheide Gorycka była 33, a w austriackim Leogang reprezentantka Poski uplasowała się na pozycji 42.
- Niestety słaba runda startowa, po której byłam poza "50" uniemożliwiła mi walkę o wyższe miejsce - tak skomentowała swój start w Szwajcarii Gorycka.
To, że coś niedobrego dzieje się z formą Goryckiej pokazał kolejny pucharowy start w Austrii.
- W Leogangu wystartowałam bardzo dobrze i po rundzie startowej byłam 27. Niedługo później organizm odmówił współpracy i musiałam skoncentrować się na tym, żeby jako tako dojechać do mety. Dotarłam tam 42 - pisała w swoich mediach społecznościowych Gorycka.Reklama
Prawdziwą weryfikacją miał być start w Krynicy-Zdroju podczas Igrzysk Europejskich. Wyścig ten był również zaliczany do rywalizacji w ramach mistrzostw Europy.
- Mimo wielkiego serca, jakie włożyłam w przygotowania i w sam wyścig, oraz mimo świetnej pracy mojego trenera Andreasa Kurmanna - zarówno nad moim kompleksowym przygotowaniem, jak i nad tym, żebym miała do dyspozycji najlepszy sprzęt - wczoraj nie dałam rady powalczyć o więcej. Analiza już zrobiona, zmiany wprowadzone, a ja biorę się dalej do roboty, bo jest jeszcze kilka ważnych wyścigów w tym sezonie - pisała Gorycka.Reklama
Po kilkunastu dniach, zobaczyliśmy Gorycką podczas zawodów w szwajcarskim Davos.
- Kryzys formy, z jakim zmagałam się podczas mistrzostw Europy został opanowany. Dwa tygodnie temu do brązowej medalistki w Krynicy - Siny Frei - straciłam ponad osiem minut, a dzisiaj już tylko minutę i siedemnaście sekund. Powrót na właściwe tory zawdzięczam trenerowi, który wziął na siebie decyzję o rezygnacji ze startów w Pucharze Świata w Val di Sole i w mistrzostwach Europy w short tracku (ja takich decyzji podejmować nie lubię). No i oczywiście zadbał o odpowiedni dobór treningów w tym czasie. Dziękuję, Andreas. Teraz, już ze spokojem, mogę dalej pracować nad formą na mistrzostwa świata - mówi Paula Gorycka.Reklama
Tegoroczne mistrzostwa świata odbędą się w szkockim Glasgow w sierpniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze