W najbliższy weekend w Turcji pierwszy start w nowym roku zanotuje Paula Gorycka. Pochodząca z Suchej Beskidzkiej kolarka górska ma nadzieję, że ten sezon będzie o wiele lepszy niż poprzedni. - Nie popełnię błędu z 2020 roku - przyznaje.
W ostatnich latach Paula Gorycka (Struby Team) bardzo często obierała kurs na Grecję lub Turcję w pierwszych miesiącach roku. Nie inaczej będzie w 2021 roku, chociaż w porównaniu do poprzednich lat, zmienia się nastawienie zawodniczki dotyczące tych startów.
- Po raz pierwszy od czterech lat zamierzam zawody w Turcji i prawdopodobnie później w Grecji potraktować czysto treningowo. Chcę, żeby forma przyszła na zaplanowane na maj zawody rangi Puchar Świata - mówi Gorycka.
Niemieckie Albstadt, czeskie Nove Mesto będą arenami zawodów PŚ w maju, a w następnych miesiącach rywalizacja ma przenieść się do Austrii (Leogang) oraz Francji (Les Gets). W lipcu w serbskim Nowym Sadzie mają się odbyć mistrzostwa Europy, a w sierpniu mistrzostwa Polski (Boguszów-Gorce) oraz mistrzostwa świata (Val di Sole, Włochy).
- Mam nadzieję, że zaplanowane na ten rok wyścigi odbędą się. Aktualnie jestem w treningu i wszystko układa się bardzo dobrze. Nie chcę powtórzyć sytuacji z poprzedniego roku, kiedy się przetrenowałam. Nie będę już lekceważyć sygnałów organizmu. Mam to z tyłu głowy - dodaje.
Od 2017 roku Paula Gorycka jest zawodniczką szwajcarskiej grupy Strüby-BiXS MTB.
- Przez ten czas doskonale się poznaliśmy i niczym nie możemy się zaskoczyć. Wiem jednak, że jeżeli chcę osiągnąć lepszy poziom w stawce najlepszych zawodniczek w kolarstwie górskim na świecie, to muszę balansować po naprawdę cienkiej linie. Efekty przyjdą, jeżeli wszystko odpowiednio zagra. W przeciwnym wypadku można przedobrzyć i wtedy z dołu trzeba będzie patrzeć na linę, aby ją znowu dostrzec - mówi Gorycka.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze