Niektórych z naszych czytelników martwi sytuacja w ośrodkach zdrowia powiatu suskiego. Jak mówią, ludzie zachowują się tak, jakby nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia chorobą COVID-19. Jedni przychodzą do przychodni z błahostkami, inni ze zdrowymi dziećmi. Wszyscy narażają się w ten sposób na kontakt z potencjalnymi nosicielami koronawirusa.
- Zachowanie wielu osób wobec służby zdrowia jest totalnie nieodpowiedzialne. Przyprowadzają zdrowe dzieci na badania okresowe i bilanse, bo jest wolne od szkoły. Przychodzą z drobnymi dolegliwościami, na przykład bólem nogi czy bezsennością, albo po recepty na leki brane regularnie, co obecnie można załatwić zdalnie, przez Internet. Ale, co najgorsze, jednocześnie w przychodniach pojawiają się pacjenci z objawami, które mogą świadczyć o zakażeniu koronawirusem. Jeśli ludzie nadal tak będą postępować, to większość personelu medycznego zarazi się lub będzie przechodzić kwarantannę i kto wtedy będzie leczył ? – martwi się nasz czytelnik z Makowa Podhalańskiego.
- Nie ma przeciwwskazań, żeby przyjść do lekarza z katarem czy kaszlem, jeśli ktoś nie był ostatnio za granicą i nie miał kontaktu z zakażonymi osobami. Ale z drugiej strony mamy sygnały, że ludzie jednak zachowują się odpowiedzialnie i najpierw dzwonią do ośrodków zdrowia, by zapytać się, czy mogą tam przyjść. Raczej nie przychodzą, zanim się nie upewnią, że jest to bezpieczne – usłyszeliśmy w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Suchej Beskidzkiej.
Jak na razie, w powiecie suskim nie ma osób cierpiących na COVID-19, ani nawet podejrzanych o zakażenie koronawirusem. Ale do PSSE w Suchej Beskidzkiej praktycznie co chwila dzwonią ludzie zaniepokojeni objawami, które u siebie zaobserwowali. Nawet, jeśli jest to tylko „drapanie” w gardle…
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze