Budowa krytej pływalni w Naprawie trwała trzy lata dłużej, niż pierwotnie zakładano. Ale długi czas realizacji inwestycji nie przełożył się bynajmniej na jakość wykonania. Niemal z dnia na dzień wychodzą na jaw kolejne fuszerki, które wcześniej umknęły uwadze inspektorów nadzoru budowlanego.
Basen w Naprawie został oddany do użytku wczesną wiosną 2017 roku, w 7 lat po rozpoczęciu budowy. Prace opóźniały się z różnych powodów - a to pilniejszych wydatków, a to braku wody, którą można by było zasilić obiekt. Władze gminy sądziły, że uda się ją doprowadzić z wodociągu miejskiego w Jordanowie, a gdy okazało się to niemożliwe, musiały podjąć decyzję o wykonaniu własnego ujęcia na potoku Za Kobylańcem. Potem pojawiły się również problemy z firmą prowadzącą roboty wykończeniowe. Wykonawca prawdopodobnie zbyt nisko je wycenił i wkrótce po wejściu na plac budowy zaczął się domagać od gminy większych pieniędzy. Gdy zrozumiał, że ich nie dostanie, zwinął manatki…
Teraz, w niespełna 2,5 roku od hucznego otwarcia pływalni, okazuje się, że najprawdopodobniej część prac została wykonana – delikatnie mówiąc - niezbyt solidnie. Co i rusz trzeba usuwać kolejne usterki, które coraz częściej się ujawniają. – Mając to na uwadze, postanowiłem zlecić przeprowadzenie audytu budowlanego, który ma wyjaśnić, czy wykonane roboty są zgodne z zakresem objętym przetargami, jak i sztuką budowlaną, oraz dokonać oceny prac inspektorów nadzoru – informuje wójt gminy Jordanów Artur Kudzia.
Edyta Łepkowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze