Debiutancki sezon w barwach Wisły Kraków ma za sobą Michał Banik. Pochodzący z Naprawy zawodnik może być zadowolony z indywidualnych statystyk strzeleckich, ale z miejsca w tabeli drużyny Białej Gwiazdy w Lidze Makroregionalnej już niekoniecznie. Sam zresztą szczerze to przyznaje.
Po bardzo dobrej rundzie jesiennej, w której Wisła m.in. dzięki bardzo dobrej skuteczności Banika (25 goli, ZOBACZ: Banik czaruje w Krakowie) zapewniła sobie awans do Ligi Makroregionalnej, na wiosnę Banikowi i spółce (w bramce Wisły U-17 broni Kacper Loranc z Budzowa) przyszło rywalizować z o wiele bardziej wymagającymi przeciwnikami.
Wisła zajęła w lidze Makroregionalnej dopiero siódme miejsce (na osiem drużyn) i nie awansowała do Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych. Z grupy, gdzie występowała Wisła, awansował Progres Kraków. Tu warto dodać, że Progres w półfinale wyeliminował Zagłębie Lubin i w finale o mistrzostwo Polski juniorów młodszych zagra niebawem z Lechem Poznań (24. czerwca mecz na wyjeździe, rewanż 28. czerwca w Krakowie). - Progres był najlepszą drużyną w naszej lidze - mówi Banik.
W dwumeczu z Progresem, Banik wpisał się trzykrotnie na listę strzelców (w przegranym 4:1 spotkaniu raz pokonał bramkarza Progresu, a w wygranym przez Wisłę 4:3 sztuka ta udała mu się dwukrotnie). - Ogólnie jestem zadowolony z pierwszego roku w Wiśle. W większości spotkań wpisywałem się na listę strzelców (w Lidze Makroregionalnej, Banik zdobył siedem goli). Czasami zdarzały się lepsze, czasami gorsze występy. Co najmniej w połowie spotkań w rundzie wiosennej kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku, byliśmy lepszym zespołem. Niestety, przytrafiały się nam proste błędy, które przeciwnik potrafił bezlitośnie wykorzystać. Parę razy traciliśmy tzw gole do szatni, albo w samych końcówkach. W większości ze spotkań sami prezentowaliśmy rywalom bramki - mówi Michał Banik.
Wisła dopiero w końcówce ligi przebudziła się na dobre - wtedy to potrafiła wygrać wysoko z Progresem, zremisować ze Stalą Rzeszów (2:2) czy zgarnąć trzy punkty w meczu z Koroną Kielce (1:0). - Szkoda, że tak późno "odpaliliśmy". A czemu tak późno? Nie wiem. Ogólnie w makroregionie wypadliśmy słabo, dopiero w końcówce zaczęliśmy coś grać - przyznaje szczerze Michał Banik.
zdjęcie: Akademia Piłkarska Wisły Kraków
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze