Już pięć lat temu samorząd Makowa Podhalańskiego zabiegał o możliwość pozyskania terenu w centrum miasta, którego wygląd pozostawia wiele do życzenia. Mowa o byłej wikarówce i jej otoczeniu. Teraz wręczcie się udało.
Już pół dekady temu stara wikarówka chyliła się ku upadkowi. Tynk odpadł z niej płatami, cegły z których została wykonana kruszyły się, a przeżarta rdzą rynna zwisała spod okapu. To obraz tego obiektu na rogu ulic Sienkiewicza i Szpitalnej w Makowie Podhalańskim już pięć lat temu. Już wtedy nie był w żaden sposób wykorzystywany na żaden cel. Znajdujący się przy nim ogród za zgodą proboszcza parafii Przemienienia Pańskiego w Makowie, księdza Tadeusza Różałowskiego koszą służby miejskie. Już wtedy burmistrz Paweł Sala prowadził z proboszczem negocjacje w sprawie zakupu działki, którą zajmuje wikarówka wraz z ogrodem. Planował utworzenie na całej parceli miniparku z ławeczkami, który stanowiłby swego rodzaju przedłużenie Rynku w kierunku Urzędu Miejskiego.
Proboszcz wielokrotnie wyrażał chęć zbycia tej działki, aby jednak było to możliwe, musi uregulować jej stan prawny. Tymczasem nie miał założonej księgi wieczystej. - Obawiam się tylko, czy dojdziemy do porozumienia w kwestii ceny. Kiedy sugerowałem, że bylibyśmy skłonni zapłacić kwotę, na jaką grunt wyceni rzeczoznawca, proboszcz wydawał się nie do końca przekonany. Dzisiaj nieruchomości kosztują tyle, ile ktoś chce za nie dać. Jeśli znajdzie się przedsiębiorca, który zapragnie kupić tę działkę, możemy go nie przebić – mówił przed laty burmistrz.
20 czerwca makowska parafia za zgodą Kurii Metropolitalnej w Krakowie podpisała umowę z Urzędem Miejskim w Makowie Podhalańskim dotyczącą użyczenia działki przy ul. Sienkiewicza na okres 10 lat. – Działka w tej chwili zabudowana jest budynkiem, który jest przeznaczony do rozbiórki i ma pozwolenie na rozbiórkę. Użyczenie jest w zamian za to, że to my rozbierzemy ten budynek, urządzimy tam żwirowe ścieżki, zamontujemy ławki i rozgrodzimy ten teren. Będzie to przestrzeń rekreacyjna – mówi Paweł Sala, burmistrz Makowa Podhalańskiego.
Gospodarz miasta i gminy dodał, że proboszcz nie mógł bezkrytycznie oddać terenu w użyczenie i musiał uzyskać zgodę kurii. Gmina chciała pozyskać grunt na 15 lat, uznając taki okres za zasadny, ale parafia zgodziła się na 10 lat i na taki okres umowa została podpisana.
Pierwszą rzeczą jaką będzie musiał uczynić samorząd, to przenieść zgodę na rozbiórkę, gdyż ta została wystawiona na parafię. – Będziemy podejmować czynności, ale na razie nie mamy jeszcze na ten cel zabezpieczonych środków, ani nie wiemy jakie to są środki – mówi Paweł Sala.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze