Reklama


Maków Dolny upamiętnił podporucznika Michała Rokosza

10/04/2025 10:21

Podniosła uroczystość miała miejsce dziś rano w Makowie Podhalańskim. W kaplicy Miłosierdzia Bożego w Makowie Dolnym odprawiona została uroczysta msza święta, po której na budynku pobliskiej Szkoły Katolickiej Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich w Makowie Dolnym odsłonięto tablicę upamiętniającą podporucznika Michała Rokosza, zasłużonego nauczyciela, żołnierza i społecznika.

W uroczystości wzięli udział starosta suski Józef Bałos, burmistrz Makowa Podhalańskiego Michał Surmiak wraz z radnymi miejskimi z tej gminy oraz innymi samorządowcami. Poświęcenia tablicy dokonał proboszcz makowskiej parafii, ks. kanonik, dziekan Tadeusz Różałowski

Michał Rokosz urodził się 30 sierpnia 1894 roku w okolicach Limanowej, w wielodzietnej, ubogiej rodzinie. Od najmłodszych lat wiedział, czym jest ciężka praca i wyrzeczenia. Edukację pobierał w Seminarium Nauczycielskim w Krakowie oraz na kursach nauczycielskich w Państwowym Pedagogium, przygotowując się do zawodu, który na zawsze stał się jego pasją.

Reklama

Podążając śladem trzech braci, zaciągnął się do Legionów Polskich. Po śmierci jednego z nich został zwolniony i kontynuował naukę, jednak wkrótce powołano go do armii austriackiej. Walczył dzielnie pod Dniestrem i w Karpatach, odniósł ciężkie rany, a w 1918 roku wysłano go na front włoski, gdzie zachorował na malarię. Mimo to, z sercem pełnym patriotyzmu, zaciągnął się do odradzającego się Wojska Polskiego. Po kolejnej rodzinnej tragedii – śmierci drugiego brata – opuścił szeregi wojska.

Po wojnie z pełnym oddaniem poświęcił się pracy nauczyciela. Zakładał polskie szkoły w Kostkowicach, Gieble i Lgocie Wolbromskiej. Pragnąc poprawić swój los, poprosił o przeniesienie do Makowa. Przybył tam z kufrem pełnym książek i składanym łóżkiem. Uczył w Grzechyni, codziennie pokonując pieszo drogę do swoich uczniów. W Makowie założył rodzinę, poślubiając Rozalię Skupińską, siostrę ówczesnego burmistrza.

Reklama

W 1934 roku objął stanowisko kierownika szkoły w Makowie Dolnym. Kierował nią w trudnym okresie – bieda była ogromna, a powódź jeszcze pogłębiła nędzę. Rokosz nie tylko edukował dzieci, ale organizował dla nich dożywianie, dbał o higienę i współpracował z rodzicami. Założył Koło Gospodyń Wiejskich, Kółko Rolnicze i Koło Byłych Wychowanków. Dzięki jego staraniom przy szkole powstało podwórko, sad i ogród warzywny.

Był człowiekiem niezwykle zaangażowanym w życie społeczne i patriotyczne. Organizował wieczornice, przedstawienia teatralne, wycieczki do Krakowa, a dochód z występów przeznaczał na potrzeby dzieci. Brał udział w pogrzebie Józefa Piłsudskiego i innych patriotycznych wydarzeniach, kształtując w młodych ludziach miłość do Ojczyzny.

Reklama

Wrzesień 1939 roku przyniósł dramatyczne zmiany. Michał Rokosz został zmobilizowany i trafił do sowieckiej niewoli, z której szczęśliwie uciekł. Po powrocie do Makowa kontynuował nauczanie mimo okupacji. Kiedy Niemcy zamknęli szkołę w Suchej, Rokosz otworzył przed tamtejszymi dziećmi drzwi swojej szkoły w Makowie Dolnym, gdzie nauka trwała od rana do późnego wieczora.

W czasie wojny szkoła stała się punktem kontaktowym dla konspiratorów, a Michał Rokosz – żołnierzem Związku Walki Zbrojnej, a później Armii Krajowej. Narażając życie własne i swojej rodziny, przeprowadzał przez granicę ludzi ukrywających się przed okupantem: wojskowych, księży, Żydów i uciekinierów z obozów. W trudnych chwilach, gdy Niemcy grozili egzekucją zakładników, zachowywał zimną krew i nie przestawał pomagać.

Reklama

Pod koniec wojny, mimo przejęcia budynku szkoły przez Niemców, Rokosz organizował naukę w prywatnych domach. Wiedział, że edukacja jest fundamentem przyszłości narodu.

Po wojnie został przeniesiony do Oświęcimia, a następnie zamieszkał w Warszawie. Do końca życia zabiegał, by na murze makowskiej szkoły pojawiła się tablica upamiętniająca jej rolę w czasie okupacji, lecz bezskutecznie.

Michał Rokosz zmarł 16 lutego 1989 roku i spoczął na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Wspominano go jako człowieka niezwykłej odwagi i wielkiego serca. W pamięci mieszkańców Makowa i okolic pozostał jako niezłomny kierownik szkoły oraz jako człowiek, dla którego edukacja, wolność i dobro drugiego człowieka były najwyższymi wartościami. Wspominano również jego żonę, Rozalię Rokoszową, która w czasie biedy i chorób niosła dzieciom pomoc i była dla wielu jak druga matka.Początek formularza

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości