Podniosła uroczystość miała miejsce dziś rano w Makowie Podhalańskim. W kaplicy Miłosierdzia Bożego w Makowie Dolnym odprawiona została uroczysta msza święta, po której na budynku pobliskiej Szkoły Katolickiej Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich w Makowie Dolnym odsłonięto tablicę upamiętniającą podporucznika Michała Rokosza, zasłużonego nauczyciela, żołnierza i społecznika.
W uroczystości wzięli udział starosta suski Józef Bałos, burmistrz Makowa Podhalańskiego Michał Surmiak wraz z radnymi miejskimi z tej gminy oraz innymi samorządowcami. Poświęcenia tablicy dokonał proboszcz makowskiej parafii, ks. kanonik, dziekan Tadeusz Różałowski
Michał Rokosz urodził się 30 sierpnia 1894 roku w okolicach Limanowej, w wielodzietnej, ubogiej rodzinie. Od najmłodszych lat wiedział, czym jest ciężka praca i wyrzeczenia. Edukację pobierał w Seminarium Nauczycielskim w Krakowie oraz na kursach nauczycielskich w Państwowym Pedagogium, przygotowując się do zawodu, który na zawsze stał się jego pasją.
Podążając śladem trzech braci, zaciągnął się do Legionów Polskich. Po śmierci jednego z nich został zwolniony i kontynuował naukę, jednak wkrótce powołano go do armii austriackiej. Walczył dzielnie pod Dniestrem i w Karpatach, odniósł ciężkie rany, a w 1918 roku wysłano go na front włoski, gdzie zachorował na malarię. Mimo to, z sercem pełnym patriotyzmu, zaciągnął się do odradzającego się Wojska Polskiego. Po kolejnej rodzinnej tragedii – śmierci drugiego brata – opuścił szeregi wojska.
Po wojnie z pełnym oddaniem poświęcił się pracy nauczyciela. Zakładał polskie szkoły w Kostkowicach, Gieble i Lgocie Wolbromskiej. Pragnąc poprawić swój los, poprosił o przeniesienie do Makowa. Przybył tam z kufrem pełnym książek i składanym łóżkiem. Uczył w Grzechyni, codziennie pokonując pieszo drogę do swoich uczniów. W Makowie założył rodzinę, poślubiając Rozalię Skupińską, siostrę ówczesnego burmistrza.
W 1934 roku objął stanowisko kierownika szkoły w Makowie Dolnym. Kierował nią w trudnym okresie – bieda była ogromna, a powódź jeszcze pogłębiła nędzę. Rokosz nie tylko edukował dzieci, ale organizował dla nich dożywianie, dbał o higienę i współpracował z rodzicami. Założył Koło Gospodyń Wiejskich, Kółko Rolnicze i Koło Byłych Wychowanków. Dzięki jego staraniom przy szkole powstało podwórko, sad i ogród warzywny.
Był człowiekiem niezwykle zaangażowanym w życie społeczne i patriotyczne. Organizował wieczornice, przedstawienia teatralne, wycieczki do Krakowa, a dochód z występów przeznaczał na potrzeby dzieci. Brał udział w pogrzebie Józefa Piłsudskiego i innych patriotycznych wydarzeniach, kształtując w młodych ludziach miłość do Ojczyzny.
Wrzesień 1939 roku przyniósł dramatyczne zmiany. Michał Rokosz został zmobilizowany i trafił do sowieckiej niewoli, z której szczęśliwie uciekł. Po powrocie do Makowa kontynuował nauczanie mimo okupacji. Kiedy Niemcy zamknęli szkołę w Suchej, Rokosz otworzył przed tamtejszymi dziećmi drzwi swojej szkoły w Makowie Dolnym, gdzie nauka trwała od rana do późnego wieczora.
W czasie wojny szkoła stała się punktem kontaktowym dla konspiratorów, a Michał Rokosz – żołnierzem Związku Walki Zbrojnej, a później Armii Krajowej. Narażając życie własne i swojej rodziny, przeprowadzał przez granicę ludzi ukrywających się przed okupantem: wojskowych, księży, Żydów i uciekinierów z obozów. W trudnych chwilach, gdy Niemcy grozili egzekucją zakładników, zachowywał zimną krew i nie przestawał pomagać.
Pod koniec wojny, mimo przejęcia budynku szkoły przez Niemców, Rokosz organizował naukę w prywatnych domach. Wiedział, że edukacja jest fundamentem przyszłości narodu.
Po wojnie został przeniesiony do Oświęcimia, a następnie zamieszkał w Warszawie. Do końca życia zabiegał, by na murze makowskiej szkoły pojawiła się tablica upamiętniająca jej rolę w czasie okupacji, lecz bezskutecznie.
Michał Rokosz zmarł 16 lutego 1989 roku i spoczął na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Wspominano go jako człowieka niezwykłej odwagi i wielkiego serca. W pamięci mieszkańców Makowa i okolic pozostał jako niezłomny kierownik szkoły oraz jako człowiek, dla którego edukacja, wolność i dobro drugiego człowieka były najwyższymi wartościami. Wspominano również jego żonę, Rozalię Rokoszową, która w czasie biedy i chorób niosła dzieciom pomoc i była dla wielu jak druga matka.Początek formularza
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze