Reklama


Mają żądania, grożą strajkiem, spór trwa...

25/01/2017 18:28

Żądają gwarancji zatrudnienia i podwyżek. Jeżeli samorządy nie spełnią postulatów Związku Nauczycielstwa Polskiego, to możliwy jest strajk.

Jak donosi dzisiejsza Kronika Beskidzka w minionym tygodniu burmistrzowie i wójtowie otrzymali pisma od zarządów oddziałów powiatowych Związków Nauczycielstwa Polskiego w naszym regionie. Pisma te są pokłosiem wprowadzanej przez rząd reformy edukacji zakładającej likwidację gimnazjów. W związku z tym ZNP w trosce o zatrudnienie nauczycieli wszedł w spór zbiorowy z samorządami.

Związkowcy w piśmie do włodarzy gmin przedstawili swoje żądania. Domagają się od gmin niedokonywania do 31 sierpnia 2022 roku zwolnień nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych i pracowników niebędących nauczycielami zatrudnionych w szkołach prowadzonych przez gminy. ZNP żąda również, by przez najbliższe pięć lat owi pracownicy nie mieli zmienianych warunków pracy na swoją niekorzyść oraz by od 1 stycznia tego roku wynagrodzenia zasadnicze wszystkich pracowników szkół wzrosły o 10 proc. Ponadto związek chce również wzrostu udziału wynagrodzenia zasadniczego w ogólnym wynagrodzeniu nauczycieli i innych pracowników placówek oświatowych.

Reklama

Związkowcy wyznają, że te żądania są pierwszym etapem sporu zbiorowego i nieuwzględnienie ich może spowodować zorganizowanie strajku w poszczególnych placówkach.

Włodarze gmin są takim postawieniem sprawy lekko poirytowani. I trudno im się dziwić. Nikt bowiem podczas podpisywania jakiejkolwiek umowy o pracę nie dostaje gwarancji, że nie będzie zwolniony. W dodatku nauczyciele są jedną z najbardziej uprzywilejowanych grup zawodowych co zapewnia im Karta Nauczyciela.

Zrozumiałe są oczywiście obawy nauczycieli o swoje zatrudnienie w obliczu tak dużej reformy. Jednak zamiast wysuwać nierealne żądania i grozić strajkiem, może na spokojnie należy poszukać wspólnie z samorządami najlepszych rozwiązań. Podobne zdanie ma wójt Stryszawy Rafał Lasek.

Reklama

"Mleko się rozlało, ustawa została podpisana. Na rozmowy i protesty czas już był. Teraz trzeba pomyśleć jak wprowadzić zmiany, by te były jak najmniej bolesne. W pierwszej kolejności będziemy starali się zatrudnić nauczycieli, którzy stracą pracę w gimnazjach, ale nie mogę zagwarantować, że dla każdego znajdzie się zatrudnienie – komentuje dla Kroniki Beskidzkiej Rafał Lasek.

Co do samej reformy edukacji premier Beata Szydło zapewnia, że jest ona dobrze przygotowana. By usprawnić koordynowanie działań związanych z reformą, w Ministerstwie Edukacji Narodowej powstał zespół do spraw wdrażania reformy. Jego zadaniem jest wspieranie nauczycieli, rodziców i samorządów w okresie zaplanowanej reorganizacji polskiego systemu edukacji.

Reklama

Na stronie www.reformaedukacji.men.gov.pl znajdują się materiały pomocnicze, wspomagające dyrektorów, nauczycieli, rodziców i uczniów w kolejnych etapach wdrażania reformy. Zawarta jest tam również lista najczęściej zadawanych pytań i odpowiedzi. Warto się z nimi zapoznać. Bo w całej tej reformie nie chodzi tylko o nauczycieli i Związek Nauczycielstwa Polskiego, ale przede wszystkim o uczniów, o sposób ich kształcenia oraz wychowanie, o czym najwyraźniej zapomniano.

(tam)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama