Żądają gwarancji zatrudnienia i podwyżek. Jeżeli samorządy nie spełnią postulatów Związku Nauczycielstwa Polskiego, to możliwy jest strajk.
Jak donosi dzisiejsza Kronika Beskidzka w minionym tygodniu burmistrzowie i wójtowie otrzymali pisma od zarządów oddziałów powiatowych Związków Nauczycielstwa Polskiego w naszym regionie. Pisma te są pokłosiem wprowadzanej przez rząd reformy edukacji zakładającej likwidację gimnazjów. W związku z tym ZNP w trosce o zatrudnienie nauczycieli wszedł w spór zbiorowy z samorządami.
Związkowcy w piśmie do włodarzy gmin przedstawili swoje żądania. Domagają się od gmin niedokonywania do 31 sierpnia 2022 roku zwolnień nauczycieli, wychowawców, innych pracowników pedagogicznych i pracowników niebędących nauczycielami zatrudnionych w szkołach prowadzonych przez gminy. ZNP żąda również, by przez najbliższe pięć lat owi pracownicy nie mieli zmienianych warunków pracy na swoją niekorzyść oraz by od 1 stycznia tego roku wynagrodzenia zasadnicze wszystkich pracowników szkół wzrosły o 10 proc. Ponadto związek chce również wzrostu udziału wynagrodzenia zasadniczego w ogólnym wynagrodzeniu nauczycieli i innych pracowników placówek oświatowych.
Związkowcy wyznają, że te żądania są pierwszym etapem sporu zbiorowego i nieuwzględnienie ich może spowodować zorganizowanie strajku w poszczególnych placówkach.
Włodarze gmin są takim postawieniem sprawy lekko poirytowani. I trudno im się dziwić. Nikt bowiem podczas podpisywania jakiejkolwiek umowy o pracę nie dostaje gwarancji, że nie będzie zwolniony. W dodatku nauczyciele są jedną z najbardziej uprzywilejowanych grup zawodowych co zapewnia im Karta Nauczyciela.
Zrozumiałe są oczywiście obawy nauczycieli o swoje zatrudnienie w obliczu tak dużej reformy. Jednak zamiast wysuwać nierealne żądania i grozić strajkiem, może na spokojnie należy poszukać wspólnie z samorządami najlepszych rozwiązań. Podobne zdanie ma wójt Stryszawy Rafał Lasek.
"Mleko się rozlało, ustawa została podpisana. Na rozmowy i protesty czas już był. Teraz trzeba pomyśleć jak wprowadzić zmiany, by te były jak najmniej bolesne. W pierwszej kolejności będziemy starali się zatrudnić nauczycieli, którzy stracą pracę w gimnazjach, ale nie mogę zagwarantować, że dla każdego znajdzie się zatrudnienie – komentuje dla Kroniki Beskidzkiej Rafał Lasek.
Co do samej reformy edukacji premier Beata Szydło zapewnia, że jest ona dobrze przygotowana. By usprawnić koordynowanie działań związanych z reformą, w Ministerstwie Edukacji Narodowej powstał zespół do spraw wdrażania reformy. Jego zadaniem jest wspieranie nauczycieli, rodziców i samorządów w okresie zaplanowanej reorganizacji polskiego systemu edukacji.
Na stronie www.reformaedukacji.men.gov.pl znajdują się materiały pomocnicze, wspomagające dyrektorów, nauczycieli, rodziców i uczniów w kolejnych etapach wdrażania reformy. Zawarta jest tam również lista najczęściej zadawanych pytań i odpowiedzi. Warto się z nimi zapoznać. Bo w całej tej reformie nie chodzi tylko o nauczycieli i Związek Nauczycielstwa Polskiego, ale przede wszystkim o uczniów, o sposób ich kształcenia oraz wychowanie, o czym najwyraźniej zapomniano.
(tam)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze