Reklama


Lew na Ziemi zawył

10/05/2015 18:21

Rozmowa z Kamilem Sarnickim, gitarzystą zespołu Lew na Ziemi.

Sucha24: Kiedy zaczęła się historia zespołu?

 

Kamil: Historia zespołu "Lew na Ziemi" zaczęła się w roku 2012, kiedy z Michałem (basistą) postanowiliśmy spróbować wspólnie pograć, pojamowac. Rap żywymi instrumentami to bylo to co chcieliśmy grać , nie ograniczając sie do jednego gatunku . Pozniej pojawil sie Piotrek (z gumtree) (smiech...). Potem już poszło. „Znalazł się” Maks, który z nami studiował. Okazało się, że rapuje i chciałby spróbować swoich sił w zespole. Kolejno do zespołu dołączył Mateusz, kolega Maksa z gimnazjum. Tak właśnie powstał zespół "Lew na Ziemi" i widzimy się 3 lata później na juwenaliach w Suchej.

Reklama

S24: Jak dostaliście się na Kickonalia?
Kamil: Dostaliśmy zaproszenie od organizatorów- za co dziękujemy. Bardzo fajnie było, świetnie się bawiliśmy.

S24: Gdzie najczęściej gracie?
Kamil: Najczęściej gramy w Krakowie z racji tego, że tam mieszkamy, ale teraz dużo więcej jeździmy po Polsce i jakoś staramy się to wynieść na szerszą skalę, docierając do szerszego grona odbiorców.

S24: Co – waszym zdaniem - ma na celu ta impreza?
Kamil: Dla nas rock"n"roll i dla organizatorów cel charytatywny. Fajnie, że możemy zagrać w szczytnym celu.

Reklama

S24: Jak wspominacie swój występ w "Must be the music"?
Kamil: Bardzo miło, bardzo fajne przeżycie i doświadczenie. Dla młodych zespołów jest to spora szansa na zaistnienie na polskim rynku muzycznym. Fajna jest świadomość, że ogląda Cię kilka milionów Polaków. Byliśmy trochę zestresowani przed wyjsciem na scenę, ale później poszło i muzyka sama się obroniła.
 
S24: Znam Cię jako osobę ze stadionu MKS Babia Góra. Co cię skłoniło do tego, że teraz grasz i śpiewasz?

Kamil: Tak naprawdę śpiewam to duże słowo, ja tylko wyję na scenie i czasami powiem jakąś głupotę. Ale co mnie skłoniło? Generalnie to zacząłem grać na gitarze mając lat trzynaście i to … wyglądało… Oczywiście mieliśmy swój band w gimnazjum i liceum. Równolegle gralem w piłkę nożną. Następnie przyszło liceum, trochę więcej nauki, coraz więcej zajęć zespołowych. Nie było czasu w tym wypadku na pogodzenie tych dwóch czynności, więc poszedłem w muzykę. Tak naprawdę to jest coś , o czym marzyłem odkąd skakałem przed lustrem mając moze 10,11 lat, jeszcze z nieprawdziwą gitarą, tylko wyrzeźbioną tekturową do kawałków Guns"n"Roses. Marzyłem o tym od zawsze. Także można powiedzieć, że spełniam swoje marzenia i jest bardzo fajnie, z roku na rok coraz lepiej.   S24: Odnośnie waszej nazwy, to kiedyś był Kameleon teraz jest Lew. Macie jakieś takie zapędy zoologiczne?
Kamil: Czym są zapędy zoologiczne? Nie mamy takich. Nazywaliśmy się "Kameleon" i po wyróżnieniu w eliminacjach Famy w Krakowie odezwał się do nas człowiek, który miał nazwę zespołu "Kameleon" zarejestrowaną w urzędzie patentowym. Generalnie prawo stało po jego stronie, więc jedyne co mogliśmy zrobić, to zmienić nazwę. Lew na Ziemi to pierwsze słowa, pierwszego utworu na pierwszej płycie i w tlumaczeniu Kameleon to z greki Lew na Ziemi. Nie chcieliśmy się zupelnie odciąć od poprzedniej nazwy. Zmiana nazwy wyszla nam na dobre.   S24: Jakie macie plany na przyszłość?   Kamil: Coraz więcej grać, koncertować i pisać przebojów Bardzo byśmy chcieli początkiem 2016 nagrać longplay, później poszukać jakiegoś wydawcy.    S24: Czy dziewczyny na to lecą?   Kamil: Nie wiem, zapytajmy dziewczyn.   S24: Dziękujemy za rozmowę.   Rozmawiali Klaudia, Ela i Mateusz.


 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama