Podczas niedawnej sesji Rady Powiatu Suskiego omawiano sytuację finansową Zakładu Opieki Zdrowotnej w Suchej Beskidzkiej, w którego strukturach są szpitale w Suchej Beskidzkiej i Makowie Podhalańskim. I choć ubiegły rok pod względem finansowym zakończył się lepiej niż zakładano, to jednak na minusie. Co ważne wzrosło także zadłużenie placówki.
Wchodząc w 2020 rok dyrekcja suskiego ZOZ zakładała, że ten zakończy się ze stratą sięgającą nawet 3,5 mln zł. W ciągu roku dane zaczęto korygować. Wciąż przewidywano ujemny wynik, ale już „tylko” na poziomie 1,1 mln zł. Koniec końców stanęło a 221 tys. zł. Zatem zysku nie udało się osiągnąć, ale strata była o 3,2 mln zł mniejsza niż zakładano. Jak jednak zauważa Piotr Talaga, przewodniczący powiatowej Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych obraz jest nieco zamazany przez pandemię i wynikającą z niej specyfikę pracy wszystkich placówek medycznych w naszym kraju. Podkreślił, że szpital otrzymał dodatkowe środki z Narodowego Funduszu Zdrowia z przeznaczeniem na walkę z pandemią COVID-19. Na lepszy wynik wpłynęły także darowizny. Z drugiej strony ryczał wykonano w zaledwie 80 proc., a tymczasem w poprzednich latach nagminne były nadwykonania, czyli realizacja większej ilości usług niż przewidywano. Pomocną dłoń do szpitala wyciągnął także burmistrz Suchej Beskidzkiej Stanisław Lichosyt i suski samorząd, umarzając prawie 220 tys. zł podatku od nieruchomości.
Do tematu realizacji ryczałtu na poziomie 80 proc. wrócił Marek Haber, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej w Suchej Beskidzkiej. Wyliczył, że tan niski pułap realizacji usług medycznych oznacza, że nie wykonano ich za kwotę oscylującą wokół 9 mln zł. Gdyby nie wybuch pandemii oznaczałoby to automatyczne obniżenie ryczałtu na kolejne lata, a tym samym niższe wpływy do suskiej lecznicy. Tyle tylko, że to właśnie pandemia koronawirusa i nałożone na placówki medyczne ograniczenia w funkcjonowaniu spowodowały taką, a nie inną sytuację. W mniejszym zakresie niż dotychczas wykonywano zabiegi endoprotezy, rehabilitacji leczniczej, czy mammografii. Marek Haber zaznacza, że z uwagi na pandemię nie zapadła decyzja jak NFZ podejdzie do tematu niezrealizowanego ryczałtu i tym samym nie wiadomo jakie będą dochody szpitala w kolejnych latach.
Z uwagi na walkę z pandemią lecznica uzyskała 10 mln zł dodatkowego dochodu. Z drugiej jednak strony ponosiła ogromne koszty związane z zakupem środków ochrony osobistej. Ponadto realizowało jedną z największych w ostatnich latach inwestycję. Za ponad 14 mln zł zmodernizowano tzw. czwarte piętro, czyli oddział położniczo-ginekologiczny z blokiem operacyjnym.
O ile zadłużenie ogólne wynoszące 37 mln zł nie stanowi jeszcze problemu, gdyż jest ono po części pokłosiem realizowanych inwestycji, a te wymagają zaciągnięcia kredytów. To jednak niepokoi fakt, że zadłużenie wymagalne (bezsporne zobowiązanie, którego termin płatności minął, a które nie zostało przedawnione lub umorzone) sięgało na koniec 2020 roku 11,2 mln zł i było o 3 mln wyższe niż rok wcześniej. Trzeba jednak zauważyć, że dopiero w marcu tego roku Narodowy Fundusz Zdrowia przelał na konto szpitala 1,3 mln zł zaległych środków z tytułu działań podejmowanych przez lecznicę w roku 2020. Niemniej nawet jeśli wziąć ten fakt pod uwagę, to zadłużenie wymagane wzrosło rok do roku o 1,7 mln zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze