- Porażka z faworyzowaną drużyną z Radomia wcale nas nie załamała, a wręcz przeciwnie. Doda nam siły na kolejne mecze - mówi Klaudia Maciążka, zawodniczka Rysów Bukowina Tatrzańska. W niedzielę Rysy zadebiutowały w rozgrywkach pierwszej ligi w spotkaniu z Czwórką Radom (3:4).
Mecz ułożył się idealnie dla beniaminka. Po dziesięciu minutach gospodynie prowadziły 2:0, a wielki udział w obu trafieniach miała właśnie pochodząca z Naprawy Klaudia Maciążka. Najpierw popisała się bardzo dobrym, prostopadłym podaniem do Haliny Półtorak, a ta otworzyła wynik spotkania. - Z Haliną gram już któryś raz i wiem, jakie piłki mam jej zagrywać - mówi Maciążka.
Kilka minut później Maciążka wykorzystała błąd zawodniczki z Radomia i wykorzystała sytuację sam na sam z bramkarką Czwórki.
Do przerwy Rysy prowadziły już tylko 3:2. W drugiej połowie dwa gole zdobyły zawodniczki z Radomia i to one mogły cieszyć się ze zwycięstwa 4:3. - Przy stanie 3:3 trafiłam z rzutu wolnego w poprzeczkę. Szkoda, bo może wtedy mecz inaczej by się potoczył? - przyznaje piłkarka z Naprawy.
- Zawodniczki z Radomia grały bardzo twardo, ale kultury na boisku nie posiadają żadnej. Wyzywały nas, nie miały do nas szacunku. Pewnie sądziły, że wygrają spokojnie 5:0 - mówi Maciążka.
Jakie wnioski nasunęły się Klaudii po pierwszym meczu w pierwszej lidze? - Musimy dużo więcej biegać i grać bardzo twardo - dodała Klaudia Maciążka.
Następny mecz Rysy rozegrają już w środowe popołudnie - w Pucharze Polski zmierzą się na wyjeździe z zespołem Respekt Myślenice (godz. 17:30, boisko ŁKS Sęp w Drogini). W lidze w niedzielne popołudnie (godz. 16) Rysy zagrają na wyjeździe z Rolnikiem Biedrzychowice (Rolnik nie grał w pierwszej kolejce - jego mecz z ULKS Bogdańczowice został przełożony na 18. września).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze