Jeden gol mógł całkowicie wywrócić do góry nogami klasyfikację w drugim w historii powiatu suskiego finale w halową piłkę nożna dziewcząt ze szkół średnich. - Pokazuje to, że wiele dziewczyn z naszego powiatu potrafi grać w piłkę i prezentuje wysoki poziom - powiedziała najbardziej znana zawodniczka w tej dyscyplinie z powiatu suskiego, grająca w pierwszej lidze w Mitechu Żywiec i reprezentacji Polski U-19, Aleksandra Nieciąg.
Cztery drużyny żeńskie przyjechały do hali w Zawoi we wtorek 16. lutego, aby wyłonić mistrzowską drużynę na rok szkolny 2015/2016. Podczas tegorocznego finału dziewczyny z ZS w Zawoi, ZS im. H. Kołłątaja w Jordanowie oraz z dwóch suskich szkół - Zespołu Szkół Ogólnokształcących oraz ZS im. W. Witosa musiały walczyć z jeszcze jednym przeciwnikiem – nieco ograniczoną widocznością. O godzinie 9 w związku z pracami wyłączono prąd na dwie godziny. Nie przeszkodziło to jednak w rozegraniu zawodów – patrząc na walkę i zaangażowanie w każdym meczu, to pewnie dziewczyny w tym dniu mogłyby zagrać w obojętnie jakiej scenerii - nawet na świeżym powietrzu.
W pierwszym spotkaniu Kołłątaj zmierzył się z Witosem. Od początku do zdecydowanych ataków ruszyły zawodniczki z Jordanowa – po akcji Patrycji Jaromin i uderzeniu Kingi Załazińskiej po raz pierwszy musiała się wykazać strzegąca bramki suskiej szkoły Anna Ryś. Chwilę później po indywidualnej akcji Justyny Nowak i strzale w długi róg, Ryś musiała już wyjmować piłkę z bramki. Dziewczyny z Jordanowa chciały pójść za ciosem – jeden strzał Załazińskiej wybroniła Ryś, poprawka była mocna, ale niecelna. Pod koniec pierwszej połowy lewą stroną przeprowadziła akcję Katarzyna Sala z Witosa, lecz piłka po jej dośrodkowaniu w polu karnym padła łupem Jaromin. Druga połowa rozpoczęła się od wykorzystanej sytuacji sam na sam z Anną Ryś, Patrycji Jaromin i było 2:0. Dziewczyny z Witosa próbowały odpowiedzieć – próba Joanny Sałapat została zablokowana.
ZS z Zawoi, czyli ubiegłoroczne triumfatorki turnieju oraz ZSO Sucha Beskidzka zmierzyły się w drugim spotkaniu. Faworyzowane zawodniczki z Suchej Beskidzkiej starały się strzałami z dystansu zaskoczyć Marię Pasierbek – próby Aleksandry Nieciąg i Dominiki Zawiślan albo padały łupem bramkarki z Zawoi, albo były niecelne. Pasierbek nie potrafiła pokonać Angelika Rzepka, sytuacji sam na sam nie wykorzystała Nieciąg. Zawojanki mądrze pilnowały tyłów, a kiedy nadarzyła się okazja, chociaż na chwilę starały się „dać odpocząć” Marii Pasierbek i formacji obronnej. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Pierwsza minuta spotkania ZSO z Kołłątajem przyniosła dwa gole! Najpierw podanie od Nieciąg wykorzystała Zawiślan, chwilę później do wyrównania doprowadziła Jaromin. – Nie lubię grać przeciwko Oli, bo zawsze wywiera na mnie dużą presję i trzeba za nią dużo biegać po całym boisku (śmiech) – powiedziała po turnieju Jaromin. Jeszcze w tej części gry (2 połowy po 7,5 minut – przyp. Red.) w słupek trafiła Nieciąg. Chwilę później bramkarka z Kołłątaja Sabina Pieron wygrała pojedynek z Natalią Frolik. W końcówce pierwszej połowy groźniejsze były dziewczyny z Jordanowa – najpierw Załazińska po podaniu od Jaromin w dogodnej okazji nie trafiła w bramkę, a po strzale z dystansu Jaromin piłka zatrzymała się na słupku. Druga połowa rozpoczęła się od skomasowanych ataków zawodniczek z ZSO – po strzale z dystansu Nieciąg, Pieron broniąc… nogami sparowała piłkę na słupek. Za chwilę Zawiślan sprawdziła wytrzymałość poprzeczki w zawojskiej hali. Za trzecim razem ZSO dopięło celu – podanie od Nieciąg na gola zamieniła Frolik. Jordanowianki nie miały nic do stracenia i ruszyły do przodu – strzał Załazińskiej obroniła Iwona Kudzia, a dobitka z najbliższej odległości Nowak trafiła tylko w boczną siatkę. W końcówce ZSO mogło i powinno przypieczętować wygraną trzecim golem – po podaniu od Klaudii Boryczko uderzenie Zawiślan wybroniła Pieron. – To był nasz najtrudniejszy mecz w turnieju – przyznała szczerze Patrycja Jaromin. – Wychodzi na to, że nie tylko ode mnie można się uczyć, lecz także ja mogę się czegoś nauczyć od dziewczyn z naszej okolicy. Nic tylko się cieszyć – dodał liderka ZSO Sucha Beskidzka, Aleksandra Nieciąg.
Samobójcze trafienie jednej z zawodniczek z Zawoi rozstrzygnęło losy spotkania Zawoi z Witosem. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka odbiła się od pleców jednej piłkarek z Zawoi i zaskoczyła Marię Pasierbek. Losy spotkania próbowały zmienić Klaudia Staszczak – na posterunku zawsze jednak była momentami broniąca jak w transie Anna Ryś. – Mam dwóch starszych braci, z którymi grałam w piłkę. Musiałam zawsze stawać na bramce – zdradziła swoje „bramkarskie pochodzenie” bramkarka z Witosa.
W piątym spotkaniu Zawoja zmierzyła się z Kołłątajem. Chociaż jako pierwsze groźną akcję stworzyły zawodniczki z Zawoi, to na listę strzelców wpisały się rywalki. Trzeciego gola w turnieju zdobyła Jaromin. Tuż po przerwie ta sama zawodniczka podwyższyła na 2:0. Potem oglądaliśmy radosny, albo jak kiedyś nazwał to w przeszłości Ruud Guulit – sexy futbol. Akcje przenosiły się z jednej pod drugą bramkę – dwukrotnie pomyliła się Nowak, po przeciwnej stronie pudłowały Staszczak i Sylwia Lewandowska. Warto jednak dodać, że dzielnie spisywały się obie bramkarki – Sabina Pieron między słupkami bramki Jordanowa i Maria Pasierbek – w drużynie z Zawoi.
Suskie derby zakończyły wtorkowy turniej. W pewnym momencie wrócił prąd i mecz odbywał się w normalnej scenerii. Trudno jednak wyczuć, czy zawodniczki w ogóle zauważyły, że „światło wróciło”. Maksymalną koncentrację zachowały do końcowego gwizdka obie drużyny. Więcej szans do wpisania się do protokołu meczowego miały zawodniczki z ZSO- w pierwszej połowie Ryś świetnie poradziła sobie przy strzałach Boryczki i Frolik. Po przeciwnej stronie w słupek trafiła Małgorzata Kołata. Im bliżej końca spotkania w drugiej połowie, tym większe nerwy wkradały się w poczynania zawodniczek z ZSO. Aleksandra Nieciąg wycelowała w słupek, inne jej dwa strzały świetnie wybroniła Ryś. – Zawsze kiedy uderzam to liczę, że będzie gol. Ania świetnie się spisała i wszystko broniła – pochwaliła zawodniczkę z przeciwnej drużyny Aleksandra Nieciąg. – Udało się zachować czyste konto, chociaż przy niektórych strzałach Oli dopisało mi szczęście – przyznała Anna Ryś.
I kiedy wydawało się, że już nic nie jest w stanie nas zaskoczyć podczas tego turnieju, sztuka ta udała się zawodniczkom z Jordanowa. – To nie ma karnych? – dziwiły się pamiętając sytuację z minionego roku. Wtedy to właśnie dziewczyny z Kołłątaja miały taką samą ilość punktów, stosunek zdobytych do straconych goli i został zarządzony konkurs właśnie rzutów karnych. – Nie ma, przecież wygrałyście – usłyszały zawodniczki z Jordanowa i zaczęły piszczeć, skakać, po prostu cieszyć się z pierwszego triumfu w halową piłkę nożną!
Kiedy dyplomy zostały rozdane, trzeba było jeszcze rozdać statuetki. Czytając tę relację łatwo się domyśleć, jakie były rozstrzygnięcia – najlepszą bramkarką została uznana Anna Ryś, królową strzelczyń została Patrycja Jaromin, a MVP – Aleksandra Nieciąg. Okazję do rewanżu zawodniczki będą miały w sumie szybko – w czerwcu na orliku w Suchej Beskidzkiej zostanie rozegrany piłkarski turniej o puchar starosty suskiego.
Wyniki:
ZS im. W. Witosa w Suchej Beskidzkiej - ZS im. H. Kołłątaja w Jordanowie 0:2 (0:1)
ZS w Zawoi - ZSO w Suchej Beskidkziej 0:0
ZS im. H. Kołłątaja w Jordanowie - ZSO w Suchej Beskidzkiej 1:2 (1:1)
ZS im. W. Witosa w Suchej Beskidzkiej - ZS w Zawoi 1:0 (1:0)
ZS im. H. Kołłątaja w Jordanowie - ZS w Zawoi 1:0 (1:0)
ZSO w Suchej Beskidzkiej - ZS im. W. Witosa w Suchej Beskidzkiej 0:0
Klasyfikacja:
1. ZS im. H. Kołłątaja w Jordanowie
2. ZSO w Suchej Beskidzkiej
3. ZS im. W. Witosa w Suchej Beskidzkiej
4. ZS w Zawoi
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze