Rok temu plan Andrzeja Bargiela zakładający wyjście na K2 i zjechanie ze szczytu na nartach nie powiódł się. W najbliższy piątek pochodzący z Łętowni Bargiel wyruszy po raz kolejny w kierunku jednej z najtrudniejszych, o ile nie najtrudniejszej, góry na świecie. - Przed rokiem akcja się nie udała – z różnych powodów, trochę dopadła nas pogoda, trochę problemy zdrowotne - mówi dla redbull.com Bargiel i dodaje: - Śnieg na wysokości 8 tys. metrów nie różni się znacznie od tego na 3 czy 4 tys. metrów. Da się jechać. To, co w tym projekcie jest najtrudniejsze to, po pierwsze – dostać się na górę. A po drugie, mieć siłę, by jechać w dół.
- To jest trudna góra. Respekt więc jest i szacunek też. Ogromne. Trzeba pamiętać, że nie jesteśmy silniejsi od natury. Możemy się jedynie nauczyć ją czytać i próbować dostosować do tego nasze działanie i pomysły. Ja też nie od razu poczułem, że jestem w stanie na K2 jechać. Potrzebowałem czasu, by do tej decyzji dojrzeć, by powiedzieć sobie „jestem gotowy”. Ta myśl pojawiła się po raz pierwszy w 2015 roku, gdy zrealizowałem projekt zjechania z Broad Peaku. Te góry leżą właściwie obok siebie. Wtedy po raz pierwszy spojrzałem na K2 pod kątem linii zjazdowej i uznałem, że to się da zrobić. A zeszłoroczna próba utwierdziła mnie w przekonaniu, że to ma sens. Dlatego wracam pod K2 - mówi dla redbull.com Andrzej Bargiel
Tym razem wyprawa Bargiela będzie się nieco różniła od poprzednich. W planie oprócz zdobycia i zjechania z K2 (8611 m n.p.m.) jest także inny ośmiotysięcznik Gaszerbrum II (8035 metrów). - Plan jest taki, że zainstalujemy się na jakieś 10 dni pod Gaszerbrum II [8035 m]. Tam chcemy się zaaklimatyzować na dużej wysokości. Teren jest relatywnie łatwy, można szybko osiągnąć znaczącą wysokość. Oczywiście będę już tam ćwiczył zjazdy na nartach, a na końcu liczę na zjazd z samego szczytu. Jak mówię, góra jest dość łatwa, więc taki obóz aklimatyzacyjny powinien dobrze nam zrobić. I dopiero stamtąd na jakieś 3 tygodnie chcemy przenieść się pod K2 i spróbować dokończyć robotę rozpoczętą przed rokiem - mówi Andrzej Bargiel dla redbull.com
- Byłbym samobójcą, gdybym chciał zrobić zjazd z K2 dziewiczą drogą. Wchodząc na górę, będę pokonywał te same odcinki, które potem przejadę w dół już na nartach. Podchodząc, każdy odcinek dokładnie sprawdzę, a nawet zjadę po nim na nartach. Chcę bowiem przejechać poszczególne odcinki przed finalnym zjazdem po całości przynajmniej raz. Będę miał ze sobą GPS, oznaczę dokładnie wszystkie miejsca, gdzie trzeba będzie zwiększyć czujność - dodaje dwukrotny zwycięzca naszego plebiscytu na Sportowca Roku.
źródło: redbull.com
ZOBACZ TAKŻE: Rozsądek wziął górę. Bargiel nie zdobył K2
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze