Reklama


Czy widywano wiedźmy w regionie Babiej Góry? Dawne wierzenia związane z nocą św. Łucji

Jeszcze nie tak dawno w ludowej wyobraźni mieszkańców południowej Małopolski noc św. Łucji uchodziła za jeden z najbardziej tajemniczych momentów w roku. Wierzono, że to czas wzmożonej aktywności czarownic, sabatów i nieczystych sił. Także w regionie Babiej Góry opowiadano o miejscach, gdzie według dawnych przekazów, miały gromadzić się wiedźmy. Jednym z nich była Hałeczkowa Polana.

Hałeczkowa Polana pojawia się w dawnych opowieściach i relacjach etnograficznych jako miejsce sabatów czarownic odbywających się w wigilię św. Łucji. Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to punkt możliwy do jednoznacznego wskazania na współczesnych mapach turystycznych. Nie figuruje ani w oficjalnych materiałach Babiogórskiego Parku Narodowego, ani na oznakowanych szlakach.

Zgodnie z przekazami ludowymi, polana miała znajdować się u podnóża masywu Babiej Góry, w rejonie dawnych hal i polan pasterskich, które na przestrzeni lat zarosły lasem i kosodrzewiną. Dla dawnych mieszkańców regionu nie liczyła się jednak precyzja geograficzna. Hałeczkowa Polana była przede wszystkim miejscem symbolicznym, kojarzonym z siłami nadprzyrodzonymi i nocnymi zgromadzeniami czarownic.

Reklama

 

Wierzono, że noc z 12 na 13 grudnia była najdłuższą i najciemniejszą w roku. To właśnie wtedy granica między światem ludzi a światem demonów ma stawać się wyjątkowo cienka. Babia Góra, nazywana niekiedy Matką Niepogód, od dawna budziła respekt i strach, dlatego naturalnie przypisywano jej rolę miejsca magicznego i niebezpiecznego.

Podobne wierzenia funkcjonowały również w innych regionach, m.in. na Warmii czy Śląsku Cieszyńskim, gdzie noc św. Łucji również łączono z działalnością czarownic.

 

Na Śląsku Cieszyńskim dzień św. Łucji wiązał się z licznymi praktykami ochronnymi. Młodzież umieszczała zapalone świece w wydrążonych dyniach z wyciętymi „oczodołami” i obchodziła z nimi domostwa, śpiewając pieśni ku czci męczennicy. Po takich obchodach urządzano głośne spotkania w karczmach, wierząc, że hałas i śmiech odstraszą czarownice, które tej nocy miały spotykać się również na Łysej Górze.

Reklama

 

Istniały także surowe zakazy. W obawie przed urokami nie wolno było nikomu niczego darować z domu - nawet najbiedniejszym. Obawiano się, że czarownica mogłaby wykorzystać przekazaną rzecz do rzucenia czaru.

 

Postać św. Łucji, męczennicy z Sycylii i patronki niewidomych, symbolizowała jednak przede wszystkim światło powracające po najdłuższej nocy. Na Śląsku Cieszyńskim mówiono: „Na świętą Łucę noc z dniym się tłucze”, co oznaczało początek zwycięstwa dnia nad ciemnością.

Motyw ten obecny był także w Szwecji, gdzie dziewczęta wybierały „Łucję” ubraną w białą szatę, z wiankiem na głowie, prowadzącą pochód z zapalonymi świecami - symbol rozpraszania zimowego mroku.

Reklama

 

Dzień św. Łucji był także czasem wróżb, zwłaszcza miłosnych. Na terenach południowej Polski panny przechowywały świeże jabłko wśród części bielizny. Jeśli dotrwało do świąt, zjedzone przed lustrem w wigilijny poranek miało ukazać wizję przyszłego ukochanego.

 

Dziś opowieści o wiedźmach spotykających się na Hałeczkowej Polanie traktujemy jako element dziedzictwa kulturowego regionu Babiej Góry. Choć nie da się wskazać tego miejsca na mapie, w ludowej pamięci funkcjonowało ono jako przestrzeń lęku, tajemnicy i symbolicznego starcia światła z ciemnością. To właśnie takie historie  przekazywane przez pokolenia, współtworzyły tożsamość górali i nadały Babiej Górze aurę miejsca niezwykłego.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama