„Pożyczka bez żadnych opłat”, „Chwilówki bez BIK”, „Gotówka na koncie w pięć minut” - jakie jeszcze hasła reklamowe zachęcają nas do zaciągnięcia szybkiej pożyczki? Jest ich wiele. A my lubimy w nie wierzyć. Ale czy przypadkiem nie "zamydlają nam oczu"? Może chwilówki za darmo to tylko tani chwyt, który wpędzi nas w poważne kłopoty finansowe? W Suchej mamy zatrzęsienie podobnych ofert. Postanowiliśmy więc sprawdzić, co się kryje pod „gładką reklamą” pożyczki za zero złotych.
Takie pytanie zadaliśmy przedstawicielowi jednej z instytucji pożyczkowych, z którym umówiliśmy się na spotkanie w centrum miasta. Zaiste – pytanie istotne, bo przecież wiemy doskonale, że w życiu nie ma nic za darmo. Przecież bank mówi wprost – "dostaniesz do ręki tyle gotówki, ale oddasz mi o tyle więcej". Parabank tymczasem zapewnia: „ile weźmiesz, tyle oddasz”. A gdzie koszty obsługi, prowadzenia biura, prowizje? Gdyby tak to działało, darmowy pożyczkodawca szybko „poszedłby z torbami”. A jednak...
Chwilówki za darmo to nie mit, ale tylko dla nowych klientów, przy pierwszej zawieranej umowie. Potem trzeba już liczyć się z dopłatą. Prosta dedukcja – zadowolony klient, który za pierwszym razem dostał gotówkę szybko i bez zbędnych formalności, pełen zaufania do pożyczkodawcy - zaciągnie u niego kolejną, przekonany, że drobne oprocentowanie to nic w porównaniu z jakością obsługi.
Inaczej firma pożyczkowa zaleje nas drogimi monitami (i kosztami zgodnie z umową, którą podpisaliśmy): najpierw elektronicznymi, potem telefonicznymi i listowymi. Jeśli sami poprosimy o wydłużenie terminu spłaty – owszem, pójdzie nam na rękę, ale za to również każe sobie słono zapłacić. To właśnie tutaj może kryć się „tajemniczy zysk” z udzielenia darmowej chwilówki.
Internauci nie narzekają na darmowe pożyczki. Nie mają powodów. Wystarczy poszukać w sieci porównywarek chwilówek (takich jak na przykład pożyczki chwilówki w Sowa Finansowa), aby łatwo dostrzec lukę w polityce pożyczkodawców. Nikt nas bowiem nie zmusza do sztywnego trzymania się jednej firmy. Nieprzewidziany wydatek sfinansujemy chwilówką za darmo, spłacimy ją później w terminie, a w razie potrzeby – ponownie zaciągniemy pożyczkę, ale już w innej firmie – jako nowi klienci. Jak długo można stosować taką taktykę? Bardzo długo..., bo pożyczkodawców chwalących się gotówką za zero jest wielu na rynku.
Sam system pożyczania i oddawania całości długu w krótkim terminie również odchodzi do lamusa. Teraz nawet pożyczki na raty są łatwo dostępne (https://sowafinansowa.pl/pozyczki-ratalne/) w Internecie. Wprawdzie już nie za darmo, ale łatwiej sprawdzić i porównać w nim wszystkie dodatkowe koszty.
Nie od dziś finansiści biją na alarm: wygoda i łatwość w zdobywaniu szybkiej gotówki może nas zgubić. Wprawdzie nie straszne nam będą nagłe wydatki, ale tylko wtedy, gdy nie stracimy nad nimi kontroli. Musimy także znać własne możliwości finansowe i brać pod uwagę fakt, że każdy dług trzeba spłacić. Nawet wtedy, gdy na przykład stracimy pracę lub „dopadnie” nas poważna choroba.
Tylko wtedy, gdy nie spłacimy ich w terminie. Łatwo o taką sytuację, gdy zapomnimy, że łatanie pożyczką dziury w naszym budżecie automatycznie powiększa kolejną dziurę. Chyba, że spodziewamy się rychłego zasilenia konta „nadprogramową” gotówką.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze