2022 rok był niezwykle ważny i udany dla Adriana Listwana pod względem muzycznym. Rok 2023 zapowiada się jeszcze ciekawiej, bo były członek zespołów Body Mind Relation i PotOCK wydaje debiutancką płytę.
Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Klip świetnie zmontował Adrian Listwan - taka informacja widnieje na oficjalnym kanale zespołu Łzy przy teledysku do piosenki "Zabawa, zabawa, zabawa".
Adrian Listwan: - Uczęszczam do szkoły montażu, dźwięku i wideo, gdzie poznałem basistę tego zespołu Arkadiusza Dzierżwę. Uczę się nowych technologi, również z wykorzystaniem programowania, ale też jestem zafascynowany montażem wideoklipów. Zaproponowałem Arkowi, że zrobię taki wideoklip dla zespołu Łzy. Otrzymałem wytyczne, pierwsze szkice tego, jak klip ma wyglądać. Złożenie wideoklipu w całość i dopasowanie do przedstawionej koncepcji leżało po mojej stronie, dlatego też jest obecny także mój wkład twórczy. Współpraca z zespołem Łzy przebiegła bardzo sprawnie.
Można zatem śmiało powiedzieć, że otwierasz się na nową gałąź, jeżeli chodzi o świat muzyki?
- Tak. Uczęszczam do Akademii Realizacji Dźwięku w Jaworznie, w ramach której w 2022 roku brałem udział przy tworzeniu teledysków zarówno dla początkujących muzyków, jak i tych już z bardzo bogatą historią. Wymienię tu takie nazwy jak: SIMON BIZON, Łukasz Granek, W.R.Ona, Marcin Pajak, Sztywny Pal Azji, KISSINSKY, Adrenalina & Perfect, Łzy. Wspomnę również o moich pierwszych krokach montażowych jeszcze przed ARD dla Body Mind Relation. Korzystam z narzędzi, które dają bardzo duże możliwości w adaptacji motion design sprawiając, że obraz wygląda inaczej, ciekawiej. Uczę się różnych technik. W ostatnim czasie jestem zainteresowany bardziej niż kiedykolwiek kwestiami animacji, wykorzystania montażu i całych sfer social mediowych pod kątem promocji dla zespołów, jak i brandów.
Muzyka zatem jest wciąż twoim światem.
- Tak. Chcę pracować przy kreatywnych rzeczach, a powiązania z technologią nie są mi przecież obce, bo jestem informatykiem. Dzięki temu widzę, jak wiele jest jeszcze możliwości do wykorzystania. Jeżeli dobrze zarządza się posiadanymi narzędziami twórczymi, dzięki którym mogę realizować swoje pomysły, to muzyka i technologia mogą iść w parze. To jest to, do czego chcę dążyć. Tworzyć rzeczy, które mogą inspirować, wydobywać kreatywność.
Kariera wokalna zatem została zakopana na dobre?
- Właśnie nie! W maju wydaję debiutancką płytę, która powstawała ponad siedem lat. Miałem na nią pomysł jeszcze przed śmiercią mamy, ale z perspektywy czasu zmieniał się charakter płyty. Wiele rzeczy, nie tylko strata po mamie, ale też relacje rodzinne, praca spowodowały, że płyta jest jeszcze bardziej osobista. Była ona moim motorem napędowym do tego, żeby pozbyć się emocji. Kiedy je przetwarzałem, znajdywałem aspekt całości, który będzie najlepiej oddawał przebytą drogę. Przez ostatnie lata szukałem tego, co będzie dla mnie najlepsze. Wszystko jednak długo trwało, bo czasem musiałem odłożyć tworzenie płyty na bok z powodu innych zajęć i zobowiązań. Cieszę się również, że wszystko się dobrze zazębia - mam na myśli wydanie płyty, tworzenie teledysków, ale też i prywatne aspekty. Będę miał co robić i mam na to pomysł.
Pozostaje jednak pytanie, czy zostaniesz w swoim głównym nurcie muzycznym, czy może zaskoczyć np. balladami?
- (śmiech) Ballad nie należy się na płycie spodziewać, chociaż w zależności od tego, jak kto patrzy na muzykę, to może uznać jedną lub dwie piosenki za nieco lżejsze od pozostałych. W moim sercu zawsze przewijały się aspekty cięższego grania, jak metal czy hard rock i chciałem je ująć w piosenkach. Tworzyłem szkice gitarowe, dokładałem perkusje, teksty po angielsku, chociaż na płycie będzie można znaleźć i melodyjne rzeczy. Ostatni utwór na płycie jest zresztą instrumentalny.
Mimo że płyta będzie osobista, to przy jej tworzeniu, w nagraniach, wzięło udział wiele osób. Muszą to być zatem ważne dla ciebie osoby.
- Na początku sądziłem, że wszystko zrobię sam. Można przecież zaszyć się w pokoju i stworzyć muzykę od A do Z. W pewnym momencie uznałem jednak, że minione lata utwierdziły mnie w tym, że zaproszę do tego projektu osoby, z którymi na różnych etapach swojego życia nawiązałem fajne, inspirujące relacje. Są wśród nich tacy, dzięki którym otwarłem się również na nowe formy muzyczne. Osoby te wnoszą coś od siebie do danego numeru i nadają mu nowy charakter. W efekcie na płycie udział wzięło aż 26 osób, nie wliczając realizatorów studiów i Grzegorza Tusznio, który pomógł w całym procesie aż po miks i mastering. Wszystkich serdecznie pozdrawiam. Płyta będzie składała się z 11 piosenek, w tym 10 anglojęzycznych.
Czy na płycie pojawi się ktoś z zespołu z PotOCK, a może cały zespół?
- Będzie można usłyszeć Adama Kuklę w dwóch numerach.
Czyli chórków nie będzie...
- Propozycja oczywiście padła, ale dziewczyny wraz z zespołem uznali, że nie chcą brać udziału w anglojęzycznych nagraniach.
Nieprzypadkowo wywołałem nazwę tego zespołu, który swego czasu opuściłeś. Nadal jednak mu kibicujesz i jest dla ciebie ważny.
- Od samego początku czułem się częścią zespołu i za każdym razem, gdy widzę, że robią kolejne kroki w swojej muzycznej działalności, to jestem z nimi serduchem i staram się wspierać w tym, co robią. Cieszę się, że są wytrwali w dążeniu do zamierzonych celów, działają, realizują siebie i życzę im jak najlepiej.
Kto będzie czyim suportem?
- (śmiech) Raczej pewnie do tego nie dojdzie, bo są to dwa zupełnie inne nurty muzyczne. Cześć mojej płyty to jeszcze cięższe granie niż w Body Mind Relation, ale kto wie? Czas sam to zweryfikuje.
Jakie będzie przesłanie płyty?
- Sam możesz zrobić sporo, ale to relacje z ludźmi nadają sens naszemu istnieniu, z którymi możesz stworzyć coś wspaniałego, nieoczekiwanego. To prawdziwa sztuka. W życiu chodzi o to, żeby robić to, co się kocha i się tym dzielić. Podnosić się za każdym razem, kiedy upadniesz. Okazywać wdzięczność za to, co nam życie daje, aby każdy dzień był tym zaproszeniem do szczęścia.
Brzmi jak idealistyczne motto.
- Czy ja wiem? Życie mi pokazało, że trzeba żyć dobrem, które nas otacza. Choć czasem wymaga podjęcia bardzo trudnych decyzji, a przy tym pokornie robić swoje, nastawiając się na lepsze jutro. Dałem sobie czas na głęboką wewnętrzną analizę, w którym kierunku w nowo zastanej rzeczywistości chcę podążać i stawiać twardo ugruntowane kroki. Raz większe, raz mniejsze, ale w obranym kierunku i w swoim tempie. Chcę się dzielić swoją kreatywnością, wykorzystując pełny potencjał moich umiejętności.
Informacje o debiutanckiej płycie “WHATEVER GOOD IT TAKES” Adriana Listwana będą udostępniane pod adresem https://R33L.art
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze