Pięknego jubileuszu doczekała dziś mieszkanka Krzeszowa Stanisława Targosz. Dostojna seniorka przyjmowała dziś od członków rodziny i innych gości życzenia zdrowia, pomyślności oraz 200 lat!, gdyż pierwsze 100 właśnie skończyła.
Życie Stanisławy Targosz, która przyszła na świat 9 stycznia 1923 roku, nie było usłane różami. Od narodzin mieszkała w Krzeszowie Dolnym, choć w innym miejscu niż obecnie. Tam się wychowała, chodziła do szkoły i tam też w wieku 16 lat zastała ją II wojna światowa, która dla mieszkańców Krzeszowa była trudnym czasem. Praktycznie cała wioska została przez okupantów wysiedlona. Stanisława Targosz do dziś ma przed oczami scenę jak żołnierze wkroczyli do ich domu i dali około 30 minut na spakowanie się i opuszczenie budynku. – Praktycznie jak człowiek stał, tak musiał wyjść. Ile złapał, tyle zabrał ze sobą. Nie było ani czasu, ani możliwości na przemyślane spakowanie się – wspomina jubilatka, która do dziś ma znakomitą pamięć.
Wypędzeni z domu krzeszowianie byli gromadzeni w rejonie kościoła. Tam czekały już na nich ciężarówki, którymi przewożono ich do Suchej, a niej pociągami wywieziono za Warszawę. – Mama opowiadała nam wiele razy o tym wysiedleniu. W pociągu panował ogromny tłok, a przy tym był bardzo długi. Jeden z przechodzących kolejarzy mówił, że w życiu tak długiego pociągu nie widział na oczy – dzieli się opowieściami mamy córka Stanisławy Targosz.
Po wielu godzinach pociąg dotarł na docelową stację. Tam czekały furmanki, którymi rozwożono po gospodarstwach starszych ludzi. Młodsi szli pieszo i byli przydzielani do poszczególnych wsi. Pani Stanisława i jej rodzina trafili do tzw. dobrego Niemca. Zajmowała się dojeniem krów, co pozostawiło na jej rękach charakterystyczne zgrubienia. – Jak Niemcy ruszyli na Związek Radziecki to na niebie było aż czarno od samolotów – opowiada seniorka, która pół roku później wróciła do rodzinnego Krzeszowa. Okazało się jednak, że w wiosce, której się wychowała już nic na nią i jej bliskich nie czeka. Bauerzy spalili bowiem drewniane domy, a w takim przed wojną mieszkała Pani Stanisława. Niedługo potem, jak wielu innych młodych ludzi została wywieziona na roboty przymusowe do Rzeszy. Trafiła do dużego dworu, w którym pracowało w sumie około 40 osób z Krzeszowa i Targoszowa,
Los okazał się dla dzisiejszej jubilatki przewrotny. Okrutne lata wojny i jej koleje sprawiły, że właśnie w dworze w Kłodzku poznała miłość swojego życia – pochodzącego z Targoszowa Jana Targosza za którego wyszła w 1945 roku. W tym samym roku na świat przyszedł ich pierworodny syn Henryk, a kilka lat później córka Maria. – Rodzice wraz z czterema innymi rodzinami mieszkali w wielkim domu w Jaszkowej Dolnej pod Kłodzkiem. Każde małżeństwo miało w nim swoją część. Ten dom stoi do dziś, ale nikt o niego nie dba i popadł w ruinę – opowiada córka Maria.
Stanisława i Jan Targoszowie w 1951 roku postanowili wrócić do Krzeszowa. Przy obecnej drodze powiatowej wybudowali drewniany dom, z czasem przebudowując go na murowany. Sześć lat później doczekali się dwójki kolejnych pociech – bliźniąt: Stanisława i Cecylii. Jan Targosz pracował w Zakładach Azotowych w Jaworznie, a Pani Stanisława z zamiłowaniem zajmowała się wychowywaniem dzieci oraz pracą na roli, którą choć była ciężka bardzo lubiła. Umiała przy tym szyć, robić na drutach, co po II wojnie światowej było bardzo przydatne, gdyż wiele rzeczy trzeba było po prostu zrobić sobie samemu.
Świętująca dziś setne urodziny Stanisława Targosz wciąż nie tylko ma znakomitą pamięć, ale wciąż samodzielnie się porusza, choć z pomocą chodzika. Niestety słuch już nie ten, ale najbardziej doskwiera jej słaby wzrok. Po domu chodzi praktycznie „na pamięć”, ale w wielu innych czynnościach korzysta z pomocy bliskich. Pytana o przepis na długowieczność odpowiada: „Harować, a jeść mało i chudo”, choć przed laty aż tak chudo nie było, gdyż zawsze w domu hodowano świnię i smażyło się wszystko na smalcu, ale domowym, zdecydowanie innym niż obecny. Poza tym ciężka praca w polu powodowała, że o złym cholesterolem nikt się nie musiał przejmować.
Dziś z życzeniami do dostojnej jubilatki pospieszyli nie tylko najbliżsi. Seniorce zdrowia na kolejne lata życia życzyli wójt gminy Stryszawa Rafał Lasek, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Stryszawie Urszula Gąsiorek. Życzenia skierowali także Prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego Aleksandra Hadzik, Wojewoda Małopolski Łukasz Kmita, a nawet Prezes rady Ministrów Mateusz Morawiecki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak pięknie ta Pani wygląda Nie dałabym jej nawet 70 lat Życzę wszystkiego najlepszego
Tylko zdrowia dla szacownej jubilatki.????????
Pa ni STANISŁAWA doczekała się dziesięcioro wnucząt i dwanaścioro prawnucząt Pani Stanisława jest w doskonałej kondycji dzięki wspaniałej i oddanej opiece córki Marysi .Interesuje się co dzieje się w okolicy i również w Polsce i na świecie .Dam przykład -jak w marcu 2022 roku przyszedł ksiądz Proboszcz z Komunią Sw na pierwszy piątek do pani Stanisławy spadł śnieg i ksiądz mówi że zima się zrobiła a ona odpowiedziała-- co tam zima proszę ksiedza wojnę mamy na Ukrainie- Życzymy 200 lat w zdrowiu
Jak pięknie ta Pani wygląda Nie dałabym jej nawet 70 lat Życzę wszystkiego najlepszego
Tylko zdrowia dla szacownej jubilatki.????????
Pa ni STANISŁAWA doczekała się dziesięcioro wnucząt i dwanaścioro prawnucząt Pani Stanisława jest w doskonałej kondycji dzięki wspaniałej i oddanej opiece córki Marysi .Interesuje się co dzieje się w okolicy i również w Polsce i na świecie .Dam przykład -jak w marcu 2022 roku przyszedł ksiądz Proboszcz z Komunią Sw na pierwszy piątek do pani Stanisławy spadł śnieg i ksiądz mówi że zima się zrobiła a ona odpowiedziała-- co tam zima proszę ksiedza wojnę mamy na Ukrainie- Życzymy 200 lat w zdrowiu