Z dwunastoma różnymi sytuacjami musieli zmierzyć się uczestnicy II Podbabiogórskich Zawodów Ratowniczo-Gaśniczych, które w dniach 9-10 września przeprowadzono w Lachowicach. Cztery z nich odbywały się w nocy, osiem za dnia.
- Każda scenka była z życia wzięta i może się wydarzyć w każdym momencie - mówi naczelnik OSP Lachowice, Mariusz Hutniczak.
To właśnie on oraz druhowie z lachowickiej jednostki wymyślili scenariusze kolejnych zadań (chociaż jedno, jak sami przyznali, zostało zaczerpnięte od jednostki z Krakowa). Wśród zadań, z którymi musieli się zmierzyć strażacy ochotnicy znalazły się m.in. pomoc potrąconemu w wypadku - poszkodowany znajdował się dodatkowo w niebezpiecznym miejscu w okolicach składu butli z gazem, rozwinięcie węża strażackiego przez tory kolejowe (czyli trzeba było wykonać podkop), zadymieniem budynku - strażacy jechali do interwencji, ale na miejscu okazało się, że doszło do zadymienia budynku przez pijanego gospodarza przy... podgrzewaniu parówek. To nie koniec tej scenki - gospodarz był wyjątkowo agresywny i zaatakował strażaków - dwóch z nich zostało rannych i trzeba było im pomóc. Następny wypadek to niestety też znany i z naszych terenów, gdy traktorzysta zostaje przygnieciony przez maszynę i traci przytomność.
- W Polsce nie ma takich zawodów, jak w Lachowicach. Są albo zawody gaśniczo, albo sportowo-gaśnicze, albo medyczne. Chcieliśmy to wszystko połączyć, zrobić je kompleksowo - dodaje Hutniczak.
Rok temu odbyła się pierwsza edycja zawodów, w której wzięło udział piętnaście załóg. Teraz było ich jeszcze więcej - awizowanych było 25 jednostek, ostatecznie w zawodach udział wzięło 19 drużyn OSP. - Jest duże zapotrzebowanie na tego typu zawody. Dla strażaków ochotników to nie tylko dobra zabawa i możliwość sprawdzenia się w trudnych warunkach. To także okazja, by poznać fajnych ludzi i wymienić się z innymi doświadczeniem - wyjaśnia.
Warto zaznaczyć, że startujących w zawodach było 150, a drugie tyle pracowało przy obsłudze zawodów. - Dziękuję wszystkim za pomoc w organizacji zawodów. Dziękuję także sponsorom zawodów - mówi Mariusz Hutniczak.
Oprócz nagród dla drużyny, strażacy mogli sięgnąć także po trzy statuetki indywidualne (Najtwardszy Zawodnik, Najlepszy Dowódca, Najlepszy Ratownik). - Tor przeszkód dla najtwardszego strażaka był naprawdę wymagaj ący. Nie była to obowi ązkowa konkurencja. 90 procent uczestników po jego pokonaniu, mówi ąc kolokwialnie, odpadała (śmiech) - dodaje.
Po raz pierwszy odbyły się także międzyszkolne zawody z pierwszej pomocy dla uczniów z tereny gminy Stryszawa. W przyszłym roku zawody te mają już mieć charakter międzygminny.
Drugi rok z rzędu triumfowała drużyna z OSP Wieprz. W pierwszej dziesiątce znalazło się czterech reprezentantów naszego powiatu - na najniższym stopniu znaleźli się druhowie z Kukowa, a tuż za nimi strażacy ochotnicy z Białki. Szóste miejsce dla OSP Kurów, a siódme dla OSP Sucha Beskidzka-Miasto.
Jedna z indywidualnych statuetek została w naszym powiecie - mowa o tej dla "Najlepszego Ratownika", która trafiła do Huberta Gawlasa z OSP Sucha Beskidzka-Miasto. - Powinno być napisane "Dla Najlepszych Ratowników", bo bez zgranej ekipy nic by z tego nie było - skomentował napis na szklanej statuetce suski strażak ochotnik.
Wyniki drużynowe (pierwsza dziesiątka):
1. OSP Wieprz (pow. wadowicki)
2. OSP Bestwina
3. OSP Kuków
4. OSP Białka
5. OSP Porąbka
6. OSP Kurów
7. OSP Sucha - Miasto
8. OSP Czechowice
9. OSP Świętoszówka
10. OSP Pisarzowice
Nagrody indywidualne:
Największy Twardziel: Krystian Kołaczyk (OSP Wieprz)
Najlepszy Dowódca: Grzegorz Cibor (OSP Wieprz)
Najlepszy Ratownik: Hubert Gawlas (OSP Sucha-Miasto)
Film wykonał 
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze