Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

wtorek, 04 marzec 2014 21:39

Lekarz skazany. Kto jeszcze odpowie za tragedię małego Artura?

Lekarz ginekolog-położnik z suskiego szpitala - Marek B. został skazany. Wadowicki sąd uznał go za winnego zarzucanych mu czynów i skazał na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz wypłacenie nawiązki na rzecz poszkodowanego.

 

Na wyrok w tej sprawie rodzina małego Arturka czekała prawie sześć lat. Kilka dni temu, 19 lutego, Sąd Rejonowy w Wadowicach wydał wyrok, w którym uznał ginekologa Marka B. winnym zarzucanych mu czynów z artykułu 160 § 2 kodeksu karnego i będącego w związku artykułu 156 § 2 k.k. oraz z artykułu 271 § 1 k.k.

Marek B. oskarżony był o to, że w marcu 2008 roku naraził matkę oraz jej dziecko w trakcie porodu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez niewłaściwe sprawowanie nadzoru nad akcją porodową. Zezwolił na stosowanie nieodpowiednich metod wspomagania przebiegu porodu i stosowania środków farmakologicznych oraz nie zlecił i nie dopilnował tego, by u rodzącej, u której stwierdzono „kolizję pępowinową” podczas całej akcji porodowej prowadzone było ciągłe badanie KTG – zapis akcji serca płodu, co doprowadziło do niedotlenienia płodu i konieczności przyjęcia innego zakończenia ciąży, przez co nieumyślnie doprowadził do urodzenia się noworodka w stanie ciężkiej zamartwicy urodzeniowej i do wystąpienia u niego encefalopatii niedotleniowo – niedokrwiennej, stanowiącej ciężkie kalectwo.

Lekarza z suskiego szpitala oskarżono również o sfałszowanie badań KTG, a dokładniej o to, że będąc osobą uprawnioną do wystawienia dokumentu poświadczył nieprawdę na druku zapisu badania KTG potwierdzając, iż należy ono do nienarodzonego jeszcze Artura podczas, gdy było to badanie zupełnie innej osoby.

Sprawa ciągła się wiele lat. Zainteresowali się nią nawet reporterzy polsatowskiej Interwencji. Tam rodzice Arturka opowiedzieli tę swoją tragiczną historię. Mama chłopca wspominała w programie, że gdy nie dawała rady urodzić naturalnie lekarz zaczął wyciskać dziecko z jej brzucha siłą, gdy i to nie pomogło, dopiero zdecydował się na cesarskie cięcie. Niestety wtedy było już za późno. Dziecko urodziło się z dużą niepełnosprawnością. Otrzymało tylko jeden punkt w skali APGAR.

Rodzice chłopca postanowili walczyć o sprawiedliwość i zgłosili sprawę do prokuratury. Lekarz do samego końca nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jednak sąd nie miał wątpliwości, co do winy oskarżonego ginekologa.

Za pierwszy zarzut sąd skazał Marka B. na 6 miesięcy pozbawienia wolności, za drugi, również skazał go na 6 miesięcy pozbawienia wolności. Sąd wymierzył mu łączną karę 8 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 2 lata. Oprócz tego zasądził Markowi B. pokrycie kosztów sądowych oraz wypłacenie nawiązki na rzecz poszkodowanych w wysokości 10 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.

Adwokat poszkodowanych, Piotr Wojtaszek, przyznał, że wyrok ten jest niski w stosunku do popełnionych czynów i ich skutków. „Po części uzyskaliśmy to, co chcieliśmy, czyli lekarz został uznany za winnego. Materiał dowodowy był tak silny, że inaczej być nie mogło. Jednak nie jesteśmy zadowoleni, co do wymiaru kary” – przyznaje adwokat Piotr Wojtaszak.

Wnioskował on o karę za pierwszy zarzut w wysokości 2 lat pozbawienia wolności, za drugi zarzut również 2 lat pozbawienia wolności i łącznej kary w postaci 2 lat bezwarunkowego pozbawienia wolności oraz zakazu wykonywania zawodu lekarza przez okres 5 lat.

Sąd wadowicki w swoim wyroku nie poruszył kwestii zakazu wykonania zawodu lekarza przez Marka B. Z tego, co udało nam się ustalić, Marek B. nadal jest lekarzem suskiego szpitala, stracił jednak funkcję ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego.

Czy skazany lekarzy od wyroku będzie się odwoływał? Na razie jeszcze nie wiadomo. Wyrok sądu rejonowego nie jest dla niego zbyt wysoki. Jednak nad odwołaniem poważnie zastanawiają się poszkodowani. „Teraz czekamy na uzasadnienie wyroku z sądu. Dopiero po jego otrzymaniu będziemy mogli się odwoływać. Myślimy nad tym poważnie, bo naszym zdaniem wyrok jest nieadekwatny do winy, zbyt niski” – wyznaje Piotr Wojtaszak.

Jednak nie tylko Marek B. jest odpowiedzialny za to, co przydarzyło się podczas narodzin Artura, nie tylko on uczestniczył w całej akcji porodowej. Jak udało się nam dowiedzieć w chwili obecnej prokuratura prowadzi postępowanie wobec całego personelu medycznego, który towarzyszył rodzącej od momentu przyjęcia ją do szpitala. Czy komuś jeszcze oprócz skazanego już lekarza zostaną postawione zarzuty w tej sprawie nie wiadomo. Rodzina Artura ma jednak nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość i winni zostaną ukarani.

(tam)

 

HomeAlarmowy 112Lekarz skazany. Kto jeszcze odpowie za tragedię małego Artura?