Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Jacek Moćko
środa, 30 listopad 2016 20:40

Folklor jest w naszych serduchach!

Spotkaliśmy się z przedstawicielami kapeli Mała Ziemia Suska, która świętuje 10-lecie swojej działalności. Mają około dwudziestu lat, więc wychodzi na to, że połowę swojego życia spędzili grając góralskie przyśpiewki. Są grupą fajnych przyjaciół i chociaż każdy z nich po zakończeniu nauki w szkole średniej poszedł w swoją stronę, na inną uczelnię, to trzymają się ciągle razem, promują folklor w swoich nowych środowiskach i absolutnie nie wstydzą się chodzić w kierpcach! Przeczytajcie nasz wywiad z Asią Master, Agnieszką Mięso i Wojtkiem Kubasiakiem.

 

Umówiłam się na wywiad z kapelą Mała Ziemia Suska, a przyszli dorośli ludzie. Ja się pytam, gdzie ta „mała” kapela?


Agnieszka: Chyba w sumie nikt nie spodziewał się, że będziemy muzykować przez tyle lat. Na początku miała być to kapela dziecięca, taka właśnie „mała”. Ale chyba trzeba się cieszyć, że jesteśmy razem już tak długo. 

Asia: Tak wyszło, że na samym początku naszej drogi przybraliśmy taką nazwę i potem trudno było ją zmienić. Zaczęliśmy grać i mieć więcej kontaktów z ludźmi spoza naszego regionu. I nawet zastanawialiśmy się, co z tym zrobić, bo my rośniemy, a kapela nadal „mała”. Ale stwierdziliśmy, że zostajemy przy takiej nazwie.

Wojtek: Teraz to tłumaczymy sobie tak, że wcześniej była „mała”, bo byliśmy mali, a teraz „mała” od naszej małej ojczyzny.

 

Czy słuchacze na waszych koncertach są zaskoczeni, że nie jesteście dziećmi?

Asia: Na festiwalach są określone grupy wiekowe, więc słuchacze wiedzą, kogo się spodziewać.

Agnieszka: Są też oczywiście sytuacje, w których mieliśmy być dziećmi i zaskakiwaliśmy nie tylko widzów, ale też prowadzących, którzy nas zapowiadali.

 

Jest was w kapeli 10 osób i to od samego początku. Nie przyjmujecie do zespołu nowych członków?

Asia: Jest nas i tak  dużo, jak na tradycyjny  skład góralski. Wykraczamy poza normy. Zdarza się, że na konkursach dzielimy się na dwa składy, żeby sprostać kryteriom. Ten  skład  był taki  od samego  początku - jesteśmy ze sobą zgrani i zżyci.

 

Czyli kapela ma mieć określoną ilość osób?

Wojtek: Teoretycznie nie. Dzisiaj kapele mają składy wieloosobowe. Jednak tradycyjna kapela liczy 3-4 osoby. Kiedyś to był tylko skład dwuosobowy: dudziarz i skrzypek.

 

Każdy z was poszedł w swoją stronę. Macie swoje zajęcia, studia, nowych znajomych. Czy znajdujecie czas na wspólne śpiewanie? Występujecie regularnie?

Agnieszka: Teraz wygląda to zupełnie inaczej niż w czasach, gdy mieszkaliśmy w Suchej. Jednak zawsze znajdziemy czas, żeby się spotkać,  chociaż  w kilka osób, i zagrać, pośpiewać, porozmawiać.

Asia: Najpierw było ciężko. Jesteśmy w różnym wieku, wyjeżdżaliśmy na studia, w kolejności od najstarszego. Niektórzy mieszkali w Suchej, a inni już wyjechali.  Teraz, gdy już wszyscy mieszkają w Krakowie, to możemy spotykać się regularnie. 

 

A dlaczego folklor? Dlaczego nie występujecie np. w zespołach rockowych? Chyba, że gracie? Może o czymś nie wiem?

Asia: Jeżeli chodzi o folklor, to zaczerpnęłam tego środowiska folklorystycznego w szkole podstawowej w kółku regionalnym. Tam  spotkałam panią Benię Ryt i Stanisława Kubasiaka.

Tam się rozpoczęła moja historia. Następnym krokiem była Babiogórska Szkoła Muzyk, równocześnie z którą powstała nasza kapela.  Chyba nawet nie zastanawiałam się, czemu ten folklor. Tak wyszło. Akurat w moim przypadku wygląda to tak, że mam jeszcze jeden zespół o nazwie „Master key” w którym śpiewa kilka osób z kapeli. Ale na razie coś tam komponujemy, tworzymy swoje autorskie piosenki, ale gramy też i covery innych zespołów.

Wojtek:  Nasi rodzice mają ogromny wkład w zaszczepieniu w nas bakcyla góralszczyzny. W naszym domu ten folklor zawsze był obecny. Mój tata, rodzice Pawła, Jaśka i Ali za  młodych  lat mieli własną kapelę „ Spod Magurki” – i może to jest źródło naszej pasji, którą w nas zaszczepili. Gdy byliśmy dziećmi często spotykaliśmy się całymi rodzinami przy różnych okazjach, graliśmy sobie i śpiewaliśmy.

 

A czy dalej to się wam podoba? Jak to traktujecie? Czy to taka wasza wielka pasja, czy już się do tego przyzwyczailiście i dlatego dalej śpiewacie?

Asia: To jest jakby połowa naszego życia. To jest tak głęboko w naszych serduchach, że nie da się o tym zapomnieć. Jest to nasza pasja.

Agnieszka: Myślę, że miało to wpływ na nas, na to jak się kształtowaliśmy. Owszem, jest tak, że każdy z nas robi coś innego, ale folklor jest tym naszym wspólnym mianownikiem.

 

A jak rówieśnicy traktowali tę waszą pasję?  Zazdrościli wam, a może trochę się podśmiewywali?

Wojtek: Różnie bywało. Byli tacy, którzy się podśmiewywali, ale innym się podobało. Ale uczono nas, żeby się tym nie przejmować, robić swoje. Spotykaliśmy też rówieśników podczas różnych wyjazdów, na festiwalach, którzy mieli podobne pasje - przez te  10 lat były to setki, a może nawet tysiące.  Byli to młodych ludzie zamiłowani w  swojej kulturze, w muzyce. Grając z nimi czułem siłę  swojego  folkloru – myślę, że odczuwaliśmy do siebie wzajemny  szacunek, pewnego  rodzaju dumę, że możemy prezentować własne suskie melodie czy  zwyczaje. Myślę, że nie  było wtedy zazdrości ani podśmiewywania.

Agnieszka: Pewnie zdarzały się takie sytuacje, że ktoś nas wyśmiał, ale nigdy się tym nie przejmowaliśmy, bo przede wszystkim jesteśmy grupą przyjaciół. Nie do końca przejmowaliśmy się tym, co inni o nas powiedzą, bo mieliśmy samych siebie.

 

A czy wasi znajomi ze studiów wiedzą o tym, że śpiewacie w kapeli góralskiej? Pokazujecie ten folklor w Krakowie?

Agnieszka: U mnie to wyszło dopiero na drugim roku, podczas zajęć muzycznych z dziećmi. I bardzo sobie cenię to, że moje doświadczenie z kapeli mogę wykorzystać w innych dziedzinach, np. to, że nie krępuję się na praktykach zaśpiewać przed grupą dzieci.

Asia: U mnie „wyszło” to na pierwszym roku. Po wykładzie miałam próbę przed koncertem z Brathankami, więc musiałam wziąć na zajęcia strój góralski i skrzypce. 150 osób na sali zwróciło na to uwagę, łącznie z panią prowadzącą, która spytała czy mogłabym im coś zagrać.

Wojtek: Na moim kierunku (etnologia i antropologia kulturowa) bardzo dużo osób śpiewa w takich zespołach, więc się nie wyróżniam.

 

A co śpiewacie na imprezach studenckich?

Agnieszka: Często na karaoke zaczynamy od „popularnego” repertuaru, zdarza się,  że przyznajemy się, że śpiewamy w góralskiej kapeli, i prezentujemy wtedy swoje nuty… Generalnie wszystkim to się podoba.

Wojtek: Wielu z  nas  należy do „Studenckiego Zespołu Góralskiego  Skalni”, więc na  imprezach studenckich gramy tylko po góralsku. Nie  wyobrażam  sobie  innej muzyki zagranej  do tańca na tych spotkaniach. Zresztą nasze kapelowe spotkania też są pełne góralskiej muzyki.

 

A jakie są wasze plany związane z kapelą. Czy już zawsze będziecie śpiewać w Małej Ziemi Suskiej?

Agnieszka: Myślę, że niczego w życiu nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nigdy nie zakładaliśmy, że tyle lat będziemy przez tyle czasu grać ze sobą w zespole. Bardzo się cieszymy, że już mamy 10 lat. Życie zaskakuje, zdarza się, że jakiś impuls uruchamia lawinę nowych sytuacji, trzeba tylko być otwartym. Myślę, że my jako kapela i grupa przyjaciół tacy właśnie jesteśmy i będziemy ze sobą grać jak najdłużej będzie się tylko dało.

 

Tego wam życzymy! A gdzie w najbliższym czasie będzie można was posłuchać?

Wojtek: W całym roku można nas wiele razy usłyszeć, dużo koncertujemy, zdarza się, że nawet poza granicami państwa. Ponadto zbliżają się święta, a to dla nas taki najbardziej intensywny czas, więc na pewno będziemy dużo koncertować, kolędować po domach, kościołach.

W takim razie do zobaczenia!

 

ktp
zdjęcia . Mateusz Szklarczyk

 

Zdjęcie: facebook 

Zdjęcia w galerii z jubileuszu : Adam Wróbel

Komentarze   

 
Maria
+14 #1 Maria 2016-11-30 22:15
Pamiętam wszystkich malutkich,ale WIELKICH duchem-to jest 10-letnia harówka,dzieci musiały rezygnować z wielu rzeczy,wolnego czasu,zabawy,ab y ćwiczyć godzinami,jeźdz ić z występami i co to dużo mówić "musiały" wszystkie imprezy uświetniać:))Ba rdzo Wam dziękujemy i życzymy pięknej,radosne j młodości.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Redakcja serwisu Sucha24.pl nie odpowiada za komentarze zamieszczone pod artykułami i nie utożsamia się z ich treścią. Jednocześnie podkreślamy, iż nie jest to miejsce dla poniżania mieszkańców, wierzących, w tym katolików i innych. Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież

Home Top of Page